Obudziłam się około 10.00 rano. Nie wiem co się wczoraj wydarzyło, a w ogóle miało się coś wydarzyć. Tak, zdarzyło się, Harry. Nie myślmy
o tym na razie.
Dzisiaj z nimi wesołe miasteczko. Czasami czuję się przy nich jak dziecko. Tusz ba zachowujemy się jak dzieci. Tak czy siak. Wstałam z łóżka
popatrzałam w lustro myśląc-Boże wszechmogący co ja robię gdy śpię. Ten fryz sam się chyba nie robi. Nieważne.
Odbyłam poranną toaletę, uczesałam włosy i ubrałam się. Roxanne i Lena mieszkają na przeciwko mnie. Widziałam podjeżdżający samochód
Tomlinsona. Wraz z nim z auta wyszedł Hazza, Horan, Malik i Liam. Była z nimi też kuzynka Niall'a Cornelia. Ostatnia stójka weszła do domu
Rox. Harry nim zdecydował się wejść spojrzał w moje okno. Szybko odsunęłam się od niego. Miałam ogromną nadzieję, że mnie nie zauważył.
Po chwili dobiegł mnie dźwięk telefonu. Była to Roxanne.
-Schodź już. Czekamy wszyscy na dole.-powiedziała. Mając na myśli ,,wszyscy'' czyli też Harrego. Zupełnie nie wiedziałam jak mam się zachować
przecież niby nic się nie wydarzyło, a jednak coś. Dobra jakoś trzeba się przełamać i zejść na dół. Wzięłam torebkę ubrałam moje nowe
trampki i wyszłam z domu, wcześniej zamykając drzwi.
Lou i Rox stali koło siebie przy aucie. W pewnym momencie Harry popatrzał na mnie. Odwróciłam szybko wzrok.
-To co jedziemy?-usłyszałam głos Louisa.
-Jedziemy!-powiedziała Roxanne.
Lou prowadził koło niego siedziała Rox jak zawsze. Ja razem z resztą z tyłu. Przez całą drogę Niall nasz głodomor mówił nam o jedzeniu.
Rox i Louis co jakiś czas zerkali na siebie. A ja i Hazza siedzieliśmy cicho.
Dojechaliśmy na miejsce. Malik głośno krzyknął kolejka! Chwycił Nialla i razem pobiegli na kolejkę. Cornelia przysiadła się do mnie na ławce.
Ale to tylko dosłownie na chwilę, bo zaraz Lena porwała ją i razem gdzieś poszły. Hazza stał i patrzył na mnie. Chciałam żeby przestał.
Już miał coś powiedzieć gdy nagle zawołał go Liam. Na calutkie szczęście. Liam jestem twoją dłużniczką. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Nieopodal zauważyłam Lou i Roxanne jadących w filiżankach. Przytulali się do siebie. Jakie to było słodkie. Zazdroszczę im. Już od samego
początku wiedziałam, że coś między nimi zaiskrzy.No i proszę. Są razem szczęśliwi. Siedziałam na ławce sama.
Pół godziny później podeszła do mnie Rox. Bez Lou. On poszedł gdzieś z Malikiem i Niallem.
-Wszystko w porządku?-zapytała.
-Nic nie jest w porządku.-odpowiedziałam. Łzy napływały mi do oczu.
-Wiem co się stało.-powiedziała.-I nagle to zdziwienie skąd? jak? gdzie?!
-Nieważne.-powiedziałam.
-Posłuchaj. Jeśli ci na nim zależy nie rezygnuj. Widzę jak na siebie patrzycie ślepa nie jestem. Powiedz mu co czujesz potem może być już za
późno.-powiedziała miło Rox.
-Tylko ja właśnie nie wiem co czuję.-powiedziałam przybitym głosem.
-Widziałam was wczoraj. On cię kocha.-powiedziała.
-Nie wiem co robić.-powiedziałam.
-Zrobisz co uważasz.-powiedziała Roxanne. I odeszła.
Siedziałam myśląc co dalej zrobić. Harry to mój przyjaciel nie wiem o co mu wczoraj chodziło.Roxanne, łatwo jej mówić ona jest szczęśliwa
wie co czuje do Louisa, a ja? ja już kompletnie nie wiem. Po chwili zobaczyłam Harrego zmierzającego w moim kierunku. Nie chciałam z nim
o niczym rozmawiać. Za późno nim się obejrzałam Harry siedział obok mnie. Nie odzywał się ja też milczałam, aż w końcu nie wytrzymał.
-Dlaczego siedzisz tu sama.-zapytał.
-Bo lubię-odpowiedziałam krotko.
Harry rozejrzał się i zapadła na krótko znowu ta niezręczna cisza.
-Przepraszam za wczoraj. Nie wiem co mi odbiło. Jeśli nie czujesz tego co ja w porządku. Poczekam jeśli będziesz tego chciała.-tłumaczył.
Nie odezwałam się. Nie wiedziałam kompletnie co mam powiedzieć.
Że do niego nic nie czuję? Ale to nieprawda jest kimś więcej niż tylko przyjacielem, albo, że go kocham? To już chyba trochę za dużo powiedziane.
Po prostu gdybyśmy spędzili trochę czasu sam na sam lepiej byśmy się poznali. Znam go fakt. Jest moim przyjacielem najlepszym, ale tak
jak reszta zespołu choć trochę więcej go lubię.
Harry nadal siedział obok mnie. Oboje milczeliśmy. Nagle podeszli do nas Zayn i Lena. Wyciągnęli nas do jakiegoś domu strachów czy coś
w tym rodzaju. Malik zachowywał się jak małe dziecko. Zaczęłam się z niego śmiać. Harry patrzał na mnie i uśmiechnął się miło. Odwzajemniłam
to tym samym.
Po wypadzie do wesołego miasteczka wszyscy byli w dobrych humorach. Oprócz mnie i Harrego.
Chłopcy rozeszli się do domów. Już miałam wejść do swojego domu gdy nagle uświadomiłam sobie, że kocham Harrego.
Pobiegłam pod dom Hazzy zapukałam. Otworzył mi.
Podeszłam do niego.
-Kocham cię Harry-powiedziałam.
Harry nic nie powiedział nic. Uśmiechnął się i poczułam jego usta na moich. Byłam szczęśliwa.
___________________________________________________________________________________
Jak wam się podoba kolejna część? Komentujcie!.
Teraz coś do Pauli WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO MAŁA!!!!
Kocham ♥___________♥ KOCHAM .!Noooo , a paula dostałą odemnie beze :d Hahah . PIsz tego więcej ... :***
OdpowiedzUsuń; * no zajebiście dziękuje . ;3
OdpowiedzUsuń