Odwiedzający : )

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Koncert ... Pauline i Harry? o.O

NASTĘPNEGO DNIA...

Było wcześnie. Obudził mnie sygnał dzwoniącego telefonu.
-Śpiochu!-Krzyknął mi do ucha Louis.-Uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Zaraz u ciebie będę.-powiedział cicho.
-Okej-odpowiedziałam.
Odłożyłam telefon na eteżerkę. Wstałam z łóżka. Ogarnęłam się trochę. U mnie ogarnąć się znaczy ubrać pierwsze lepsze ciuchy z szafy,
odbyć poranną toaletę i uczesać włosy. Były wakacje więc mogłam sobie na to pozwolić. Zeszłam na dół. Zobaczyłam Lenę w kuchni szykującą
śniadanie. Ja jakoś nie miałam ochoty nic jeść.
-Hej-powiedziała Lena.
-Cześć-odpowiedziałam.
-Jakie plany na dziś?-zapytała.-Pomyślałam chwilę... no tak! zapomniałabym dzisiaj koncert chłopców! Całkiem wyleciało mi to z głowy.
-Hmm... pomyślmy. Musimy zalatwić sobie studia. Czyli złożyć papiery, a potem lecimy na koncert chłopców.-powiedziałam wesołym głosem.
-Poprawka ty idziesz na koncert chłopców.-powiedziała.-Popatrzałam na nią.
-I ty myślałaś, że ja tu cię zostawię samą? hahaha proszę cię. Idziesz ze mną. Podeszłam do komody. Odsunęłam szufladę i wyciągnęłam  bilet
. Wręczyłam go Lenie.
-Jej dzięki.-powiedziała zadowolona.
-A i z resztą obiecałam ci coś nie pamiętasz?-powiedziałam szyderczym głosem.
-Co?-zapytała zdziwiona.
-Masz bardzo krótką pamięć-oznajmiłam.-Lena nadal nie wiedziała o co mi dokładnie chodzi.
-No przecież miałam cię zapoznać z Zayn'em i resztą.- Zaśmiałam się.-Lena wytrzeszczyła oczy.
-Faktycznie!-przerwało jej pukanie do drzwi. To pewnie Lou ,pomyślałam. Otworzyłam drzwi. Miałam rację był to Louis.
-Przepraszam, że tak długo, ale jakieś szalone dziewczyny goniły mnie przez całą drogę.
-Tak, i przyprowadziłeś je przed mój dom. Czy ty chcesz mnie zabić?-zapytałam zabawnym głosem.
-Nie jestem taki głupi, pobiegłem do sklepu i  schowałem się za półkami. Potem to tylko szybko do ciebie. Mam nadzieje, że je zgubiłem.-
Naprawdę nie cierpiłam tego, że Louis był sławny. Może nie o to mi chodzi, ale bardziej o to, że nie możemy się nigdzie razem pokazać.
Przykładem tego było jedno z naszych spotkań, gdy byliśmy na spacerze w parku w którym bardzo lubiliśmy przebywać. Szalone ,,psychofanki''
goniły nas, aż w końcu dotarliśmy do mojego domu. Czekały tam prawie dwie godziny! Czy to jest normalne?-Nie wydaje mi się. Ale cóż życie.
Lena siedziała na kanapie w salonie i zaczęła się śmiać.
-Będziesz dzisiaj na koncercie?-zapytał Lou.
-Tak.-odpowiedziałam.
-To dobrze.-powiedział.
Spędziliśmy trochę czasu razem, a potem Lou leciał na próbę przed koncertem. Ja i Lena właśnie miałyśmy wychodzić żeby składać papiery na
studia, które miałyśmy zaczynać od września. Jeszcze nie wiedziałam jak to będzie. Bałam się, że sobie nie poradzę. Ale na szczęście była
ze mną Lena Na niej zawsze mogłam polegać. Dobrze, że zdecydowała się na studia razem ze mną w Los Angeles. Jedna z najlepszych uczelni
w tym kraju będzie nasza. Obie mamy tak samo wysoką średnią więc będzie to tylko formalność. Taką mamy nadzieję. Nigdy nic nie wiadomo.
Weszłyśmy do sekretariatu. Było to wielkie biuro. Ta szkoła była ogromna. Cieszyłyśmy się, że być może już od września właśnie w tej, a nie
innej szkole zaczniemy wszystko od początku. Przynajmniej Lena zacznie. Znam moją klasę i nie zamieniłabym jej na żadną inną. Wszyscy
świetnie się tu dogadują. Wszystkie formalności zajęły nam około godziny. Potem szybko poszłyśmy do domu żeby przygotować się na koncert.
Otworzyłam szafę i ubrałam bluzkę z 1D dokładnie tą samą co sześć miesięcy temu, gdy po raz pierwszy zobaczyłam Lou, Nialla, Harrego, Zayna
i Liama na scenie. Pamiętam moją minę gdy zadzwoniła do mnie Pauline oznajmiając mi że idziemy na koncert One Direction. Właśnie Pauline
ona też ma być na koncercie. Ona i Harry to najlepsi przyjaciele jak kiedyś ja i Lou.
Była godzina 14.30 koncert zaczynał się o godzinie 15.00. Było mało czasu. Wzięłam kluczę i zawołałam Lenę. Wyszłyśmy z domu. Taksówka już
na nas czekała. Wsiadłyśmy. Dojechaliśmy na miejsce. Właśnie zaczynał się koncert. Chłopcy wybiegli na scenę. Jako pierwszą piosenkę
zaśpiewali One Thing. Potem Louis powiedział to mikrofonu:
-Tą piosenkę chciałbym zadedykować mojej dziewczynie, Roxanne kocham cię.-powiedział. Zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć. Uśmiechnęłam
się do niego. Zauważył mnie w tłumie i odwzajemnił to także swoim uśmiechem.

Po koncercie razem z Leną poszliśmy za kulisy gdzie znajdowali się chłopcy. Przywitałam się z nimi. Przytuliłam Louisa mówiąc cicho-
dziękuję. Nikt tego nie usłyszał po za nim.
Zapoznałam Lenę z resztą zespołu...
Bawiliśmy się naprawdę świetnie. Ich koncerty przewyższają wszystkie inne. Louis i ja wymknęliśmy się na chwilę, żeby chwilę porozmawiać
sam na sam.
-Zdecydowałaś już?-zapytał Lou.-Doskonale wiedziałam o co mu chodzi. Właśnie przypomniała mi się piosenka ,,moments'' zadedykowana dla mnie
od Lou. Wiedziałam, że jak wybiorę karierę muzyczną nie będzie juz tak jak teraz. Nie chcę nic zmieniać już postanowiłam.
-Tak, skończę studia i na tym koniec.- Louis uśmiechnął się i przytulił mnie.
Po chwili zauważyłam Harrego i Pauline trzymających się za ręce. Harry mówił coś do niej. Chwilę później Harry pocałował Pauline. Popatrzałam
na Louisa ze śmiechem, a on na mnie.
-Dobra, chodźmy z tąd. Nie będziemy im przeszkadzać-powiedział Louis. Złapał mnie za rękę i poszliśmy do reszty zespołu i do Leny...
_______________________________________________________________________________
Kolejna część. Myślę, że wam się podobało. Tytuły kolejnych części będę wymyślała. ; > Słabo u was z komentarzami tutaj. Komentujecie : >

2 komentarze: