Odwiedzający : )
czwartek, 2 sierpnia 2012
Basen. Mańka, Kamil, Wojtek i Paweł.
Jest ranek. Bardzo gorący dzień. Wstałam z łóżka. Zrobiłam rodzinne śniadanie. Zjadliśmy. Postanowiłam wybrać się na basen. Wyciągnęłam
moją torebkę z walizki i spakowałam do niej dwa ręczniki i wszystko co mniej więcej jest potrzebne. Ubrałam strój i zpięłam włosy w wysoki
koczek, a na to wszystko ubrałam okulary przeciw słoneczne. Wyszłam z domu. Basen znajduje się niedaleko.
Kilka minut później byłam na miejscu. Kubiłam bilet i weszłam na basen. Rozłożyłam ręcznik. Przebrałam się. I ruszyłam w kierunku mostku nad
jednym z basenów. Stałam i patrzałam w wodę przez kilka chwil. Później podeszłam do basenu i zanurzyłam stopę. O wiele lepiej chodziło się
na basen z przyjaciółmi. Szkoda, że nie ma tu Leny. Stałam zamyślona nad basenem.
Nagle ktoś popchnął mnie ku wodzie.
-Lecisz!-krzyknął chłopak.
Ale w ostatniej chwili zdążył mnie złapać. Byłam wściekła. Odwróciłam się i złość minęła. Uśmiechnęłam się. Był to Kamil.
-Wystraszyłaś się?-zapytał z uśmiechem Kamil.
-Trochę.-powiedziałam.
-Z kim jesteś?-zapytał.
-Jak widać sama.-odpowiedziałam.
-A ty?-dodałam.
-Ja jestem z Wojtkiem i Pawłem.-powiedział.
-OO dawno Pawła nie widziałam.-powiedziałam.
-To choć do nas-zaproponował.
Przeniosłam ręcznik obok nich. Paweł i Wojtek siedzieli na swoich ręcznikach. Paweł popatrzył na mnie jakby zobaczył ducha.
-Roxanne!-wykrzyczał Paweł.
-Hej!-krzyknęłam.
-Dawno cię nie widziałem.-powiedział.
-Tak ja ciebie też-przyznałam.
-Jeju tyle razy widziałem cię w TV.-powiedział ze śmiechem.
-Tak wiem.-powiedziałam.
-Współczuję ci! Musiałaś kochać Louisa.-powiedział.
Spóściłam wzrok na dół.
-Paweł baranie!!!-krzyczał Kamil.
-Nie w porządku. Tak kochałam go. -powiedziałam lekko przybitym głosem.
I nagle wszystko mi się przypomniało. Zapadła niezręczna cisza. Po chwili odezwał się Kamil.
-No to jak idziemy do wody?
-Tak-powiedział Paweł, a zaraz po nim Wojtek.
-Idziesz Rox?-zapytał Kamil.
-Tak.-odpowiedziałam.
Kamil wyciągnął rękę w moim kierunku. Wstałam. Stanęłam nad basenem, a obok mnie Kamil. Paweł i Wojtek już dawno byli w basenie. Próbowali
topić się nawzajem. Woda była zimna. Kamil odszedł parę kroków do tyłu. Rozbiegł się i wrzucił mnie do wody. Pociągnęłam go za rękę więc nie
wpadłam sama.
Zaczeliśmy się chlapać.
-Haha dobra, dobra starczy.-powiedziałam śmiejąc się.
Siedziałam na brzegu, a obok mnie Kamil. Paweł i Wojtek nadal się topili. Usłyszałam gwizdek. Jedna z ratowniczek zawołała ich do siebie.
-Hahaha wiedziałem, że tak to się skończy-powiedział Kamil.
Chwilę później znów wrócili do wody. Oczywiście po długich kazaniach ratowniczki.
Obok mnie do wody wskoczyła jakaś dziewczyna. Wynurzyła się. Twarz wydawała mi się znajoma. Odwróciłam wzrok w inną stronę.
-Rox to ty?-zapytała dziewczyna.
Odwróciłam głowę znowu ku niej.
-Tak a ty to kto?-zapytałam zdziwiona.
-Ja jestem Mania. Nie pamiętasz mnie?-powiedziała pytając.
Pomyślałam chwilę.
-Mańka! Cześć tempaku!-powiedziałam.
-Co ty robisz we Wrocławiu hm? Ostatnio widziałam cię w LA na koncercie One Direction.W Tv. A propo współczuę kochana.-powiedziała.
-Nie potrzebuję współczucia. Przepraszam, ale nie mam ochoty żeby o tym gadać. A i tak przyjechałam na parę dni.-powiedziałam.
-Ja mieszkam niedaleko. Przeprowadziłam się do innego mieszkania.-powiedziała.
Jak tak dalej pójdzie spotkam tu całą moją podstawówkę.Pomyślałam. I chyba to wykrakałam, bo po chwili zauważyl mnie Filip. Podszedł i zadawał
znów te same pytania co reszta. Paczka prawie cała w komplecie... no prawie.
Wszyscy razem świetnie się bawiliśmy.
Chłopcy poszli skakać. Ja z Manią postanowiłyśmy, że będziemy tylko patrzeć.
-Wiesz, że Kamil nadal mi się podoba?-powiedziała.
-Naprawdę? Jeju minęło ponad pięć lat!-powiedziałam.
-Dużo zmieniło się od twojego wyjazdu do Los Angeles.
Nie chciałam znać szczegułów. Za kilka dni znów wylatuję do Stanów i nie będę zagłębiać się dalej we Wrocław. Kocham to miasto, ale coś ciągnie
mnie do Los Angeles. Tam pragnę ułożyć sobię życie.
Kamil siedział obok. Mania miała nadzieję, że nie słyszał kilku ostatnich zdań rozmowy. Naszczęście nie. Patrzał się na mnie i uśmiechał się lekko.
W pewnym momencie zauważyłam to, ale nie chciałam znowu pytać czy wszystko gra.
Minęło parę godzin wszyscy się świetnie bawiliśmy. To był udany dzień. Razem z Mańką posłyśmy do przebieralni. Doprowadziłyśmy siebie do porządku
i ubrałyśmy się. Chłopcy czekali na nas przed przebieralnią. Wyszliśmy z basenu.
Wojtek, Paweł i Kamil pożegnali się z nami. Zrobiliśmy parę kroków i w pewnym momencie podbiegł do mnie Kamil.
-Ej podaj mi swój aktualny numer telefonu.-powiedział.
-Jasne .- Podalam mu swój numer.
-Umówimy się kiedyś wszyscy razem i pójdziemy całą paczką.-powiedział uśmichając się.
-Okej-odpowiedziałam.
Faktycznie może i nadal czuję coś do Kamila, ale nie chcę powtórki z rozrywki. Nie teraz. Nie w tym momencie. Napewno nie w najbliższym czasie.
A z resztą jakie to ma znaczenie. Za parę dni wyjeżdżam do Stanów. Mam tam dom, wspomnienia, stuia, przyjaciół. Ale tęskie strasznie za
Wrocławiem. Kocham to miasto i nigdy nie przestanę. Ale czuje, że moje miejsce jest w Los Angele. Może i tu się wychowałam, ale chciałabym
zacząć własne życie mieć własny dom i rodzinę w Los Angeles. Miasto aniołów jak to ładnie brzmi choć nie dokońca takie jest...
_______________________________________________________________________________
No i jak wam się podoba? Bardzo dziękuję za 845 wyświetleń z każdą godziną przybywa. Dziękuję to naprawdę bardzo motywuje do pisania. Stwierdziłam, że uwielbiam pisać!
Nie ma to jak mieć solidny dołek :))
/Rox
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
kocham ! <3 ej powiedz o co chodzi bo się nie pokoje o Ciebie ! ;)
OdpowiedzUsuń