Obudziłam się rano. Nareszcie wyspana. Nie musiałam już wstawać o godzinie 6.00 ,żeby nie spóźnić się do szkoły. Wczorajszy dzień był
jakiś nierealny. Na samą myśl zaczęłam się śmiać. Mam chłopaka jak to śmiesznie brzmi. Ta, która podobno się nikomu nie podoba. Mniejsza
z tym. Moja radość nie trwała zbyt długo. Właśnie przypomniałam sobie, że właśnie dziś wylatuję do Polski. Wczoraj kupiłam bilet. Odprawa
zaczyna się od 14.00. Te kilka godzin spędzę z Louis'em. Umówiłam się z nim o 10.00 czyli dokładnie za godzinę. Mam tylko godzinę!-
pomyślałam i od razu zerwałam się z łóżka na równe nogi. Szybko zaliczyłam poranną toaletę. Było gorąco. Ubrałam krótkie spodenki i bluzkę
na ramiączkach. Ogarnęłam włosy. Ta godzina zleciała bardzo szybko nawet nie zauważyłam kiedy. Ktoś zapukał do drzwi. To pewnie Louis.
Otworzyłam.
-Cześć-powiedział i przytulił mnie.
-Cześć-odpowiedziałam.
-Gotowa?-zapytał.
-Tak poczekaj tylko pójdę po torebkę.-odpowiedziałam.-Szybko pobiegłam na górę wzięłam torebkę i zbiegłam na dół. Louis czekał przy
samochodzie. Otworzył mi drzwi i wsiedliśmy.
-A dokąd tak właściwie jedziemy? -zapytałam zaciekawiona.
-Zobaczysz.-powiedział i uśmiechnął się.-W końcu dotarliśmy. Lodowisko?-pomyślałam. Bywam to prawie codziennie ze względu na moją pasję.
Weszliśmy do środka. Właśnie miał odbyć się mecz hokeja. Weszliśmy na miejsca dla Vip-ów. Grał Boston na, którego oboje liczyliśmy.
Od dawna chciałam iść na mecz, ale Pauline nie lubi hokeja, a sama nie chodzę. Za chwilę miał rozpocząć się mecz-Louis patrzał się na mnie.
W pewnym momencie usiadła koło nas jakaś dziewczyna. Widziałam zdenerwowanie na twarzy Lou.
-Wszystko w porządku Lou?-zapytałam zaniepokojona.
-Tak.-odpowiedział.- Zdziwiłam się. Nie wiedziałam o co chodzi. Po chwili, dziewczyna odezwała się do Lou.
-O Louis. Cześć. Cieszę się, że cię widzę.-powiedziała. Popatrzałam ze zdziwieniem na Louisa.
-Cześć-odpowiedział zimno Lou.
-Nie przedstawisz mnie koleżance?-zapytała dziewczyna. Lou przekręcił oczami.
-To moja dziewczyna, Roxanne.-powiedział.
Hej, ja jestem Natalie. Była dziewczyna Louisa.-powiedziała miło. - Czułam jakby ktoś uderzył mnie młotem. Louisowi zrobiło się głupio
widziałam to. Cały mecz Lou siedział jakby ktoś go przykleił.
Po meczu poszliśmy na spacer. Louis zachowywał się już normalnie. Wyjaśnił mi wszystko. Nie dziwie mu się, że tak zareagował. Zbliżała się
godzina 14.00. Louis odwiózł mnie na lotnisko. Już miałam iść na odprawę, gdy nagle Louis zatrzymał mnie:
-Poczekaj, Roxanne lecę z tobą. -powiedział i uśmiechnął się. Byłam bardzo zdziwiona. Nie umiałam wydusić z siebie słowa.-Louis wyciągnął
z bagażnika walizkę.
-Kupiłem bilety wczoraj po naszym spotkaniu.-powiedział. Przytuliłam go mocno. On zbliżył się i mnie pocałował. Tym czasem zauważyliśmy, że
jakiś reporter zrobił nam zdjęcie.
Gdy wsiedliśmy do samolotu oparłam głowę o ramię Louisa i zasnęłam. Obudziłam się dopiero na miejscu. Przy turbulencjach. Wysiedliśmy z
samolotu. Byliśmy w Polsce. Od razu pojechaliśmy do domu rodziców. Mama czekała na mnie w domu. Nie miała pojęcia, że przyleciał ze mną Lou.
Weszliśmy. Mama była zaskoczona.
-Mamo to jest Louis, mój chłopak.-powiedziałam nieśmiało.
-Dzień dobry-powiedział miło Louis.
-Dzień dobry- odpowiedziała. Widać było, że była zdziwiona.
-Miło mi panią poznać-powiedział uprzejmie.
-Mi ciebie również Louisie.- Fakt było widać zdziwienie mamy, ale równiez radość.
-Mamo co jest z Anne?-zapytałam przestraszona. Mama spóściła głowę na dół.
-Przejdźmy do salonu, nie będziemy rozmawiać w przedpokoju.-powiedziała. Więc przeszliśmy do pokoju. Usiedliśmy na kanapie.
-Mamo co się w ogóle stało? Jak do tego doszło?-zapytałam.
-Anne szła do szkoły jak zawsze. Jechało auto nie wiem musiała go nie zauważyć, albo on jej i ją potrącił.-powiedziała smutna.
-Kiedy do niej pojedziemy, chcę ją zobaczyć.-powiedziałam stanowczo.
-Roxanne to teraz nie jest możliwe, jutro.-powiedziała.
Mama poszła się położyć ponieważ zarwała nockę. My z Lou postanowiliśmy się gdzieś przejść. Szliśmy przez rynkiem we Wrocławiu. Trzymaliśmy
się za ręce. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa, nie licząc wypadku mojej siostry. Kocham Louisa. Bardzo spodobała mu się Polska.
Kilka jego fanek z Polski poprosiło o autograf. Nagle usłyszałam głos.
-Roxanne?-zapytała dziewczyna stojąca za mną.
-Lena!-krzyknęłam. Właśnie spotkałam moją najlepszą przyjaciółkę za czasów gimnazjum. Bardzo się ucieszyłam tak dawno jej nie widziałam
stęskniłam się i od razu przypomniały mi się czasy jak było fajnie. Przedstawiłam jej Louisa. I obiecałam że zapoznamy ją z Zaynem.
podaliśmy jej jego numer telefonu. Wcześniej oczywiście poinformowałam Zayna o tym. Jak będziemy wracać do LA Lena jedzie z nami. To już
postanowione. Zapowiadały się cudowne wakacje spędzę je w gronie najlepszych przyjaciół i oczywiście w towarzystwie Louisa.
<3
OdpowiedzUsuńEej no :) Zaczęłam dziś czytać i nie żałuję :) Sam blog świetny a o rozdziałach nic nie mówię :D Czekam na kolejne i kolejne ^^
OdpowiedzUsuńP.S. jakby ci się nudziło czy coś to zapraszam do mnie :) -
http://fucking-yolo.blogspot.com/
http://lumberjaxx.blogspot.com/