**Oczami Harry’ego**
Jestem w szpitalu. Można tak powiedzieć, że się zgubiłem.
Podszedłem do recepcji.
-Przepraszam. Niedawno przywieziono tu 20 letnią dziewczynę.
–mówiłem szybko.
-Imię i nazwisko dziewczyny?-zapytała patrząc w jakieś
papiery. Miałem wrażenie, że w ogóle nie
obchodziło ją to co do niej mówię.
-Roxanne Tomson-powiedziałem
zasapany. Biegłem wcześniej.
Kobieta na recepcji popatrzała w stosik innych papierów i poprawiła
okulary na nosie.
-Aaa tak. Panna Tomson. Jest teraz w zabiegowym. Bada ją
lekarz- popatrzała na mnie uśmiechając się sztucznie.
-A gdzie to jest?! –zapytałem przerażony.
-Jest pan kimś z rodziny?-zapytała znowu ze sztucznym
uśmiechem który doprowadzał mnie do szału.
Zaraz, zaraz jak powiem, że jestem jej chłopakiem czyli nie
rodziną to mnie do niej nie wpuszczą . Wymyśliłem coś na poczekaniu.
-EE aa tak. Jestem jej mężem. –powiedziałem patrząc z
poważną miną na starszą kobietę w recepcji.
-Ah dobrze. Pana imię
i nazwisko.-poprosiła.
-Harry Styles-powiedziałem dumnie.
-Styles?-zapytała kobieta.
-Tak.-odpowiedziałem.
-I jest pan mężem Roxanne Tomson ? Tomson ? –zdziwiła się
znowu poprawiając okulary. Cholera jaki ja jestem tępy. Znowu wymyśliłem coś na
szybko.
-Tomson to jej nazwisko panieńskie- powiedziałem niepewnie.
-Ah no tak . Więc wzdłuż korytarza i po prawej jest gabinet
zabiegowy. Zaraz pewnie pana wpuszczą. –powiedziała wskazując mi drogę.
-Dziękuję –odpowiedziałem i szybko pobiegłem w tamtym
kierunku. Cieszyłem się, że ta baba to łyknęła.
Byłem już pod zabiegowym. Czekałem chwilę po czym wyszedł lekarz.
Wstałem i podszedłem do niego.
- I co z nią?-zapytałem zniecierpliwiony.
- A kim pan jest?-zapytał lekarz.
-Mężem Roxanne.-powiedziałem uśmiechając się. Ależ
wymyśliłem.
-Dobrze. Jest dobrze. To zasłabnięcie było spowodowane
mocnym uderzeniem w głowę. Już wszystko jest w porządku. Pacjentka się
wybudziła i teraz odpoczywa. Jutro już będzie mogła iść do domu.-powiedział
lekarz. Ulżyło mi. Na całe szczęście nic
jej nie jest.
-Czy mogę do niej wejść?-zapytałem.
-Naturalnie, proszę. –otworzył drzwi. Wszedłem.
-Roxanne kochanie! Ale mnie wystraszyłaś !-powiedziałem i
usiadłem obok niej . Roxanne uśmiechnęła się.
-Tak pani mąż biegał po szpitalu jak poparzony –powiedziała jedna
z pielęgniarek która przypadkowo usłyszała moje słowa.
-Mąż?!-zapytała zdziwiona Roxanne. Popatrzałem na nią w taki sposób, że
zrozumiała o co mi chodzi po czym zaczęła się śmiać.
-A a no tak. –powiedziała .
Śmialiśmy się pod nosem.
Pielęgniarka wyszła z pokoju i zostaliśmy sami.
-Wow nie wiedziałam, że mam męża. –zaśmiała się Rox. Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w
usta. Nagle do pokoju wbiegli Niall i
Mania.
-Rox jak się czujesz ?! wszystko w porządku? –zapytała przestraszona
Mania.
-Tak jest dobrze.-odpowiedziała jej Rox.
-Wyglądało to groźnie!-przyznał Nialler.
-Jest dobrze nie róbcie z tego afery! –powiedziała ponownie.
Oboje popatrzeli na siebie.
Do pokoju wszedł lekarz.
-Dobrze pani Styles. Jutro pani będzie mogła wyjść do domu,
ale dzisiaj zostawimy panią na obserwacji. –powiedział i wyszedł z sali.
Niall i Mania popatrzeli na siebie ze zdziwieniem a potem skierowali
swój wzrok na mnie.
-Harry czy coś nas ominęło?-zapytał Nialler.
-Tak. Szybki ślub przy recepcji –zacząłem się śmiać.
-No pewnie, a ja jestem w 2 miesiącu ciąży.-powiedziała
Roxanne śmiejąc się. Niall i Camill nie wiedzieli o co nam chodzi. Było widać po
ich minach duże zdziwienie.
-A no właśnie Niall. Zostaniesz ojcem chrzestnym? A ty
Camill matką chrzestną?-zapytałem zwijając się ze śmiechu.
-Roxanne ty na serio…?-nie dokończyła Cam, bo ja i Roxanne
wybuchneliśmy śmiechem.
-Żartujemy przecież-odparła Roxanne. Niall i Camill
odetchnęli z ulgą. Ja zwijałem się ze śmiechu z resztą tak jak Roxanne. Lekarze nadal twierdzą, że Roxanne jest moją
żoną.
_______________________________________________________________________________
Dodaje rozdział . Miłego czytania . Komentujcie, no . : *
xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz