Już po świętach . Spędziłam je wraz z Harry’m
w Polsce u moich rodziców, a
sylwester w Londynie . Jest Styczeń. Za
kilka dni moje urodziny. Dokładnie za dwa dni. Ten dzień mam zamiar spędzić z
przyjaciółmi i chłopakiem na jakiejś fajnej imprezie. Mieszkam już razem z Harry’m.
Kupiliśmy dom niedaleko mojego starego miejsca zamieszkania. Więc na szczęście nie muszę dojeżdżać na
uczelnię mam blisko do Camill i na lodowisko. Zrobiłam kurs na prawo jazdy i
zdałam egzamin pomyślnie za pierwszym razem. Było to takie moje noworoczne
postanowienie, które udało mi się zrealizować.
Zdałam go za pierwszym razem pewnie dlatego, że oprócz kursów miałam
dobrego nauczyciela , Harry’ego, który uczył mnie co nieco .
Dawno nie było mnie na treningu. Dziś idę pierwszy raz od tego wypadku na meczu.
Więc wracając do początku . Obudziłam się około godziny 10.00. Poszłam się pośpiesznie ubrać, bo trening rozpoczynał się o godzinie 11.00 . Zaliczyłam poranną toaletę i zjadłam coś na szybko. Harry jeszcze spał. Mój śpioszek –pomyślałam uśmiechając się patrząc na niego. Właśnie weszłam do naszej sypialni, bo zostawiłam tam torebkę. Ocknęłam się i zbiegłam na dół. Umówiłam się z Camill, że spotkamy się w szatni.
Dawno nie było mnie na treningu. Dziś idę pierwszy raz od tego wypadku na meczu.
Więc wracając do początku . Obudziłam się około godziny 10.00. Poszłam się pośpiesznie ubrać, bo trening rozpoczynał się o godzinie 11.00 . Zaliczyłam poranną toaletę i zjadłam coś na szybko. Harry jeszcze spał. Mój śpioszek –pomyślałam uśmiechając się patrząc na niego. Właśnie weszłam do naszej sypialni, bo zostawiłam tam torebkę. Ocknęłam się i zbiegłam na dół. Umówiłam się z Camill, że spotkamy się w szatni.
Weszłam na lodowisko i pomknęłam do szatni .
-Roxanne ! Nic ci nie jest?-zapytała Megan.
-Nie nic w porządku –odpowiedziałam.
Camill właśnie wchodziła do szatni.
-Caaam!-przywitałam przyjaciółkę.
-No nareszcie jesteś –powiedziała. Uśmiechnęłam się . Nagle do szatni weszła blondi . Tak właśnie, mówię o Lexi. Jej koleżanka też zapisała się do naszej drużyny. Krew mnie zalewała gdy tylko widziałam jej …twarz, żeby nie powiedzieć brzydko. Jej przyjaciółka miała na imię Tiffany . Również była blondynką . Po jej wyglądzie było widać, że jest klonem swojej psiapsióły. Weszły przeprały się i gadały o chłopakach. Zastanawiało mnie tylko jedno. Taka blond piękność i nie ma chłopaka? Haha a to ci nowina.
-Roxanne ! Nic ci nie jest?-zapytała Megan.
-Nie nic w porządku –odpowiedziałam.
Camill właśnie wchodziła do szatni.
-Caaam!-przywitałam przyjaciółkę.
-No nareszcie jesteś –powiedziała. Uśmiechnęłam się . Nagle do szatni weszła blondi . Tak właśnie, mówię o Lexi. Jej koleżanka też zapisała się do naszej drużyny. Krew mnie zalewała gdy tylko widziałam jej …twarz, żeby nie powiedzieć brzydko. Jej przyjaciółka miała na imię Tiffany . Również była blondynką . Po jej wyglądzie było widać, że jest klonem swojej psiapsióły. Weszły przeprały się i gadały o chłopakach. Zastanawiało mnie tylko jedno. Taka blond piękność i nie ma chłopaka? Haha a to ci nowina.
Weszłyśmy na lód. Camill podała do mnie krążek, a ja
chciałam podać go do Megan . Niestety przeszkodziła mi Lexi która go przejęła. Trener podzielił nas na dwie drużyny i
mieliśmy trochę pograć. Popchnęłam Lexi
na bandę, a ta upadła. Podjechałam do niej.
Chciałam pomóc jej wstać, ale ta nie chciała.
-Mogłabyś trochę uważać !!-wykrzyczała dziewczyna.
-Sorry, ale na tym polega ta gra . Jesteś w przeciwnej grupie . Hokej to gra ciałem . Mogę rzucić cię na bandę laluniu-powiedziałam śmiejąc się.
Lexi wstała i masowała łokieć .
-Nie zasługujesz na Harry’ego.-powiedziała pod nosem jadąc w stronę boksu. Na jej nieszczęście to usłyszałam.
-Coś ty powiedziała!-wydarłam się .
-To co słyszałaś –powiedziałam chamsko.
Podjechałam do niej i ponownie ją popchnęłam . Zobaczyły to Megan i Camill
-Rox co się stało ej!-krzyczała Camill próbując mnie odsunąć od Lexi.
-Ta szmata nie będzie mi mówić, że nie zasługuje na Harrego.!-krzyczałam wściekła.
-Bo nie zasługujesz!-powiedziała ponownie. Podniosłam ją i postawiłam na nogi.
-Słuchaj laluniu . Jak ciebie nie było wszystko było okej. My byłyśmy jedną drużyną, a teraz wszystko psujesz! To co łączy mnie i Harry’ego to tylko i wyłącznie nasza sprawa !-powiedziałam do niej.
-Wiesz mi Harry coś innego mówił, ale okej okej . To wasza sprawa. Ale ja wiem, że znudzisz się mu zobaczysz. Wtedy ja się nim zajmę. On cię nie kocha. Rozmawiałam z nim . Ten wasz związek jest bez przyszłości. –powiedziała. Co ona wygaduje . Harry nie mógłby…
________________________________________________________________________
-Mogłabyś trochę uważać !!-wykrzyczała dziewczyna.
-Sorry, ale na tym polega ta gra . Jesteś w przeciwnej grupie . Hokej to gra ciałem . Mogę rzucić cię na bandę laluniu-powiedziałam śmiejąc się.
Lexi wstała i masowała łokieć .
-Nie zasługujesz na Harry’ego.-powiedziała pod nosem jadąc w stronę boksu. Na jej nieszczęście to usłyszałam.
-Coś ty powiedziała!-wydarłam się .
-To co słyszałaś –powiedziałam chamsko.
Podjechałam do niej i ponownie ją popchnęłam . Zobaczyły to Megan i Camill
-Rox co się stało ej!-krzyczała Camill próbując mnie odsunąć od Lexi.
-Ta szmata nie będzie mi mówić, że nie zasługuje na Harrego.!-krzyczałam wściekła.
-Bo nie zasługujesz!-powiedziała ponownie. Podniosłam ją i postawiłam na nogi.
-Słuchaj laluniu . Jak ciebie nie było wszystko było okej. My byłyśmy jedną drużyną, a teraz wszystko psujesz! To co łączy mnie i Harry’ego to tylko i wyłącznie nasza sprawa !-powiedziałam do niej.
-Wiesz mi Harry coś innego mówił, ale okej okej . To wasza sprawa. Ale ja wiem, że znudzisz się mu zobaczysz. Wtedy ja się nim zajmę. On cię nie kocha. Rozmawiałam z nim . Ten wasz związek jest bez przyszłości. –powiedziała. Co ona wygaduje . Harry nie mógłby…
________________________________________________________________________
No to tak. Opowiadania powoli dobiegają końca . To jest jedno z ostatnich . Nie wiem czy będziecie chcieli żebym pisała kolejne opowiadania . Całkiem nowe. A może wróce na nowego bloga którego niedawno założyłam . Tak chyba zrobię . Piszcie w komentarzach . : *
Omniomniom beby : *
OdpowiedzUsuń