Dzień zaczął się jakoś tak nudnie. Wstałam zrobiłam ze sobą
to co trzeba i usiadłam na kanapie wraz z gorącą czekoladą. Pogoda była
okropna. Ciągle padało i wszędzie były kałuże. Nawet na spacer nie było jak
wyjść, a ciągłe oglądanie filmów robi się już po prostu nudne. Nagle usłyszałam sygnał telefonu. Dostałam sms-a
od Harry’ego.
‘’Kochanie. Bądź gotowa za 30 min. Będę punktualnie. ‘’
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Siedziałam tak jeszcze
jakiś czas gapiąc się w tego sms’a , a potem stwierdziłam, że mam 30 minut na
przyszykowanie się. Pobiegłam na górę i otworzyłam szafę. Nie wiedziałam co
ubrać. W końcu wyciągnęłam białą bokserkę i czarne rurki, a na to jeszcze szary
sweterek w czarne serduszka. Ubrałam się
i upięłam włosy w kok. Pomalowałam rzęsy i wyszłam z łazienki już gotowa do
wyjścia. Wzięłam małą czarną torebkę włożyłam do niej chusteczki, portfel i
telefon. Po czym zbiegłam na dół. Przez okno zauważyłam, że Harry czeka na mnie
już pod domem. Wyszłam zamykając drzwi i wsiadłam do czarnego porsche Harry’ego.
Ruszyliśmy.
-Harry dokąd jedziemy?-zapytałam podekscytowana.
-Wyglądasz zabójczo- skomplementował mnie loczek całkowicie
zmieniając zdanie. Popatrzałam na niego zdziwiona.
-Harry kotek ja się pytam poważnie . Dokąd
jedziemy?-zapytałam ponownie. Tym razem już z poważną miną. Harry zignorował
moje pytanie.
-Harry żyjesz? Naprawdę zaczynam się bać.-Hazza patrzał na
drogę uśmiechając się.
Przez kolejne 20 minut drogi próbowałam wydusić od Harry’ego
dokąd jedziemy. Bez skutku. Nawet się do mnie nie odezwał. Zaczęłam na niego
krzyczeć. Byłam wkurzona, a on po prostu mnie ignorował.
-Harry do jasnej cholery zatrzymaj się !
Wysiadam!-krzyknęłam na niego. Ten zaczął się śmiać i dopiero wtedy zareagował
i posłusznie się zatrzymał.
-Powiesz mi w końcu gdzie jedziemy?-zapytałam zdenerwowana.
-To niespodzianka. Gdybym ci powiedział nie byłoby już
niespodzianki.-ponownie pokazał swoje dołeczki.
-Nie lubię niespodzianek –odparłam krótko .
Harry popatrzał na mnie i zaczął się śmiać.
- Ty nie lubisz niespodzianek. Jak to prawda to ja jestem
święty.-powiedział.
-No to jesteś święty.-powiedziałam.
Harry zaczął się śmiać jeszcze bardziej.
-No i z czego się tak śmiejesz. Słuchaj jeśli teraz mi nie
powiesz o co chodzi to ja wysiadam-powiedziałam.
-To wysiadaj –powiedział chamsko loczek.
-Ach tak?!-zapytałam nie dowierzając . Dobra!-dodałam i
wysiadłam z auta. Harry odjechał. Nie wiedziałam kompletnie gdzie jesteśmy. Na
moje szczęście przestało padać i pokazało się słońce. Szłam drogą prosto przez
jakiś las. Bałam się. Cholernie się bałam. Jak on mógł mnie tu zostawić.
Nagle czarne porsche jechało bardzo szybko w moją stronę i
będąc tuż obok mnie gwałtownie zahamowało. Harry otwierał powoli szybę.
-No nie wygłupiaj się . Wsiadaj !-zaproponował Hazza. Teraz
to ja go ignorowałam. Szłam dalej nie
zwracając na niego uwagi. On jechał powoli przy mnie i próbował nakłonić mnie
abym wsiadła. Zatrzymał się a ja szłam
dalej. Wysiadł z auta i podbiegł do
mnie. Chwycił mnie od tyłu za rękę.
-Ej no weź proszę cię.-mówił zielonooki brunet. Nie
zwracałam na to uwagi. Szliśmy tak jakiś
czas aż w końcu uległam i odezwałam się do Harry’ego. Popatrzałam mu w oczy.
-Tak po prostu mnie tam zostawiłeś.-burknęłam.
-No już. Przepraszam. –powiedział słodkim głosem. Nie robiło
to już na mnie żadnego wrażenia. Znowu go zignorowałam. Szłam dalej. Harry w pewnym momencie
zatrzymał mnie wplótł ręce w moje włosy i pocałował.
-Takie przeprosiny wystarczą?-powiedział uśmiechając
się. Pokręciłam głową i teraz to ja go
pocałowałam.
-A taka odpowiedź wystarczy?-uśmiechnęłam się.
Razem wróciliśmy do auta trzymając się za ręce i ruszyliśmy. Choć Harry nadal nie
chciał mi powiedzieć dokąd jedziemy, ale zostawiłam to już. Po prostu
pojechaliśmy...
____________________________________________________________________________
Wczoraj nic nie wstawiłam bo nie miałam czasu. Dodaje dzisiaj i potem dodam kolejną część :> Komentujcie ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz