Dzisiaj mecz o 13.00. Obecnie jest godzina 11.00. Właśnie
wychodzę na trening przedmeczowy. Zżera mnie stres jak nigdy dotąd. Nie wiem
czemu, ale cała się trzęsę. Strasznie się denerwuje. Mania czeka na mnie na dole już gotowa i
razem zaraz wychodzimy. Zeszłam do niej.
Już ubierałyśmy buty gdy nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Cam otworzysz? –zapytałam ubierając ostatniego buta.
-Jasne-odpowiedziała i ruszyła otworzyć drzwi. Zaraz potem wstałam i podeszłam do Mani. W
progu drzwi stali Niall i Harry.
-No to jak gotowe?-zapytał Hazza.
-Tak, ale mecz dopiero o 13.00 -powiedziałam.
-Wiemy , ale poczekamy na was na trybunach i popatrzymy na
wasz trening. Mam nadzieje, że trener się zgodzi. –Uśmiechnął się Nialler.
-A czemu miałby się nie zgodzić?-zaśmiała się Camill.
Wyszliśmy z domu. Dotarliśmy pod lodowisko.
Mieliśmy jeszcze 45 minut na przygotowanie wszystkiego . Czyli
przebranie się i tak dalej. Weszliśmy do
środka. Nagle naszym oczom ukazała się blond włosa dziewczyna. Była ubrana w
różowy sweterek i miętowe rurki.
Przekręciłam oczami. Na sam jej widok robiło mi się niedobrze. Po co ona
w ogóle dołączyła do drużyny po kiego grzyba nam taka lalka barbie. Nieważne. Podeszłyśmy do szatni, a chłopcy mieli udać
się na trybuny. No właśnie mieli. Gdy wchodzili po schodkach zatrzymała ich Lexi. Ja i Mania patrzyłyśmy na tą całą sytuację
stojąc przy wejściu do szatni.
** Oczami Harry’ego**
-Cześć chłopaki.-powiedziała słodkim głosem Lexi.
-Cześć-odpowiedziałem i próbowałem iść na trybuny, ale
poczułem czyjąś dłoń na ramieniu.
-I znowu się spotykamy. Za pierwszym razem to jeszcze, ale
za drugim to już musi być przeznaczenie.-zachichotała niebieskooka blondynka.
Spojrzałem na nią kątem oka. Przeznaczenie ? co ona bredzi. Nie zrozumiałem.
Nie odezwałem się.
-Jesteś przyjacielem Roxanne prawda? –zapytała spoglądając
na moją dziewczynę stojącą przy szatni.
-Chłopakiem-odpowiedziałem krótko.
-Ah, no tak. Harry Styles. Ładne loczki. –pochwaliła Lexi. Byłem ciekaw do czego ona zmierza. Nie wiedziałem czy miałem podziękować czy po
prostu uśmiechnąć się i pójść na trybuny.
Znowu nic nie odpowiedziałem.
-Podaj mi swój numer telefonu . Może się kiedyś
spotkamy tak żeby pogadać bardziej się
poznać. –zaproponowała blondynka. Podałem jej numer i poszedłem na trybuny wraz
z Niall’em, który mnie ciągle pośpieszał.
-Stary po co ci jej numer? –zapytał zdziwiony Nialler.
-Nie wiem –odpowiedziałem.
Niall pokręcił głową niechętnie i popatrzył na lód. Właśnie dziewczyny zaczęły
trening.
Gdy go skończyły po krótkiej przerwie zaczął się mecz.
Dziewczyny bardzo ostro walczyły o zwycięstwo, a my kibicowaliśmy im jak
najgłośniej. Aż w pewnych momentach Rox albo Cam spoglądały na trybuny i
zaczynały się śmiać.
W pewnym momencie jedna zawodniczka z drużyny przeciwnej zahaczyła
kijem o łyżwy Roxanne. Ta zaś tracąc równowagę poleciała na bramkę. Ja i Niall wstaliśmy żeby zobaczyć co się
dzieje. Roxanne nie podnosiła się z lodu.
Na tafle wszedł trener dziewczyn . Rox nadal leżała nieruchomo. Wystraszyłem się zbiegłem na dół po
trybunach. Chciałem wejść na lód. Nie pozwolili mi.
-Nie może pan tam wejść-powiedział ochroniarz.
-Jak to?! Tam jest moja dziewczyna musi mnie pan tam wpuścić.-krzyczałem.
-Przykro mi nie mogę. –powiedział oschle.
Popatrzałem na lód. Nie było już na nim Roxanne. W boksie
też jej nie ma. Camill wskazała palcem
na szatnie. Pobiegłem tam. Otworzyłem drzwi i razem z Niallem zobaczyliśmy kilku
lekarzy i nieprzytomną Roxanne leżącą na podłodze. Zapytałem co się stało.
-Przewieziemy ją do szpitala-powiedział jeden z lekarzy.
-Którego? Gdzie? Proszę mi powiedzieć!!-krzyczałem.
-Stary uspokój się.-szturchnął mnie Niall. Podali mi adres szpitala i nim się
obejrzeliśmy przyjechała karetka która zabrała Rox. Byłem przestraszony. Niall
został do końca meczu z Camill, a ja natychmiast pojechałem do szpitala gdzie
trafiła Roxanne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz