Odwiedzający : )
sobota, 18 sierpnia 2012
Skate Park cz.2
Łukasz nadal uczył Mańkę jeździć. Kamil właśnie to robił. Nie zwracał uwagi na nic. Jakby go nic nie obchodziło, najważniejsza deska. A ja
siedziałam sama. To dziwne chłopcy się nie odzywają jedyny, który z nich przez najbliższy czas odezwał się do mnie to Harry. Nieważne.
Od kilku dni próbóję dodzwonić się do Pauline. Bez skutku. Za każdym razem włącza się poczta głosowa. I za każdym razem się jej nagrywam.
Zostawiłam jej już chyba ich z milion. Coś się dzieje. Nie wiem jeszcze co. Martwię się. Wieczorem zadzwonię do Leny może ona coś wie.
Nie miałam zamiaru dłużej się nudzić. Zawołałam na chwilę Manię.
-Ja pójdę pochodzić po sklepach. Nudzi mi się trochę.-powiedziałam.
-To ja pójdę z tobą.-zaproponowała.
-Nie, widzę, że sobię świetnie radzisz. Pójdę sama. Będę za jakąś godzinę.-odpowiedziałam.
-No okej. Jak chcesz.-powiedziała i wróciła do Łukasza, który nadal próbował uczyć Manię jazdy na desce.
Odwróciłam się i ruszyłam w stornę najbliższego centrum handlowego. Weszłam do pierwszego lepszego sklepu z ubraniami. Przeglądałam bezmyślnie
wieszaki z sukienkami, a potem ze spodniami i tak wszystko po koleji. Zupelnie nie wiem po co ja tu przyszłam. Mimo to przeglądałam dalej
ubrania. Wziełam parę rzeczy i weszłam do przymierzalni. Hm jakoś nic na mnie nie pasowało. Jestem wybredna. Wiem. Poodkładałam wszystkie
rzeczy na swoje miejsca. Dobra raczej miejsca podobne do nich. Nie chciało mi się chodzić po całym sklepie. Wyszłam ze sklepu i ruszyłam w
stronę małej kawiarenki.
Podeszłam do lady.
-Podać coś?-zapytała kelnerka.
-Kawę mrożoną.-odpowiedziałam.
-6.90zł.-powiedziała.
-Proszę.
Wzięłam swoją kawę i ruszyłam do najbliższego wolnego stolika.
Oczami Mani
Łukasz próbował nauczyć mnie jeździć na desce. Co jakiś czas pokazywał parę sztuczek. Jeju po co ja to robię. Ja się nigdy nie nauczę jeździć.
-Okej teraz ty spróbuj.-powiedział Łukasz.
-Ja?-powiedziałam niepewnie.
-Tak ty!-odpowiedział.
-Ale ja nie umiem.
-Jak nie spróbujesz to nigdy się nie nauczysz.-powiedział.
-No dobra.
Stanęłam na desce. Z pierwszego punktu widzenia nie wydawało się to trudne. Jednak rzeczywistość był z nieco leksza inna. Odepchnęłam się
noga raz potem drugi. Popatrzałam za siebie na Łukasza.
-Patrz nawet nieźle mi idzie-powiedziałam
-Lepiej patrz przed siebie.-powiedział Łukasz.
-To nie takie trudne-oznajmiłam znowu zwracając się w kierunku Łukasza, który stał patrząc sie na mnie.
-Patrz przed siebie!!-krzyczał Łukasz.
Odwróciłam się. Chciałam popatrzeć przed siebie. Tak jak mówił Łukasz. Kiedy odwróciłam się zauważyłam przed sobą słup. Nie zdążyłam zachamować
uderzyłam w niego. Usłyszałam tylko huk. Potem tylko już widziałam głowę Łukasza stojącego nade mną. Przyklęknął.
-Nic ci nie jest-zapytał lekko przestraszony.
-Nie nic. Czy ty też widzisz tamte aniołki?-zapytałam.
-Nie, nie widzę. Na pewno wszystko gra? -zapytał ponownie rozglądając się. Szukał aniołków.
-Tak jest okej. O patrz leci tu!-powiedziałam.
-Może jednak zaprowadzę cię do lekarza-zaproponował.
-Hahaha żartuję sobię przecież.-śmiałam się tak mocno, że aż rozbolał mnie brzuch. Zwijałam się ze śmiechu na chodniku. Nadal leżąc.
Łukasz także zaczął się śmiać. Pomógł mi wstać. Usiadlismy na ławce.
-To jak ćwiczymy dalej?-zapytał Łukasz śmiejąc się.
-Wiesz ja chyba sobię odpuszczę. Nie żeby coś, ale te tu słupy chyba za mną nie przepdają. Wzajemnie tez ich nie lubię.-powiedziała pokazując
palcem na słupy.
Łukasz popatrzał na mnie i zaczął się śmiać.
-Haha okej, okej.
-Gdzie jest Rox?-zapytał Łukasz.
-Poszła sie przejść.-odpowiedziałam.
-Aha. A Kamil nadal na rampach?-zapytał.
-No własnie nie ma go. -Powiedziałam rozglądając się.
__________________________________________________________________________
Brak komentarzy. Brak chęci do pisania...
/Rox
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zostajesz w Polsce i nie będziesz już pisać w Los Angeles ? -,-
OdpowiedzUsuńnie zostaje w polsce. :)
OdpowiedzUsuń