Odwiedzający : )
piątek, 24 sierpnia 2012
Los Angeles
Moje wakacje w polsce dobiegły końca. Czas wracać do domu. Do Los Angeles. Może w końcu dowiem się paru żeczy, a mianowicie dlaczego nie mogę
dodzwonić się do Pauline. Martwię się. Zawsze odbierała ode mnie telefon. Rozmumiem jakby nie odbierała przez dzień, dwa ale przez dwa tygodnie!
Pożegnałam się z tatą. Przez te dwa tygodnie zdążyłam przyzwyczaić się do niego i do przyjaciół, których tutaj mam.
Wyszłam z domu. Na dole stali : Kamil, Mania, Łukasz i co najdziwniejsze Austin.
Przytuliłam ich wszystkich po kolei.
-Mam nadzieje, że mnie kiedyś odwiedzicie.-powiedziałam
-Ty nas odwiedziłaś teraz nasza kolej.-powiedział Kamil.
-Tak-dodała Mania.
-No ja mam nadzieję.-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Strasznie się do was tu przyzwyczaiłam.
-My to się chyba jeszcze spotkamy.-powiedział Austin.
Skierowałam wzrok na niego. Stał kilka kroków od nas. Pozwoliłam sobię go przytulić.
-My się spotkamy na pewno. W szkole.-powiedziałam.
-To widzimy sie pierwszego września.-powiedział.
Jestem już na lotnisku. Nagle usłyszałam glos z glośników. ''Odprawa na lot 139 kierunek Los Angeles została rozpoczęta'' Podeszłam do bramek.
Wszystko przebiegło pomyślnie. Mogłam wsiąść do samolotu.
Caly lot spędziłam nad zamyślaniem się co dzieje się teraz w LA. Chciałbym już tam być. Żeby wszystko się wyjaśniło.
Resztę lotu do LA przespałam. Obudziłam się przy lądowaniu.
Wysiadłam z samolotu. Widziałam już ulice Los Angeles. Uwilbiam to miasto.
Wsiadłam w taksówkę i ruszyłam do domu.
Stałam przed swoim domem. Było pusto. Leny chyba nie było w domu. Nie zastanawiałam sie dłuźej. Weszłam do środka. Ogarnęła mnie masa serpentyn
, balonów i przeróżnych kolorowych rzeczy.
-Witaj w domu Rox-powiedzieli wszyscy chórem.
Byli wszyscy. No prawię wszyscy. Nigdzie nie widziałam Harrego i Pauliny. Przywitałam się ze wszystkimi.
-Myślałam, że o mnie zapomnieliście.- powiedziałam. Mówiąc to miałam na myśli Liam'a, Niall'a i resztę zespołu.
-Coś ty! Mieliśmy dużo pracy. I dlatego. Ale już jesteśmy.-powiedzial Niall.
-Tak się cieszę, że was wszystkich widzę.-powiedziałam.
-My też się cieszymy.-powiedział Niall.
Nie wiem w ogóle po co były te balony i inne rzeczy. Wystarczyło by mi tylko żeby każdego z osobna z nich przytulić, porozmawiać, ale nie ma
co ukrywać było mi miło jak jeszcze nigdy.
Rozglądałam się po pomieszczeniu, ale nigdzie ich nie było. Nigdzie nie widziałam Harrego ani Pauline.
Zawołałam Lenę.
-Jest tutaj Harry?-zapytałam.
-Nie, nie ma.-odpowiedziała Lena.
-A Pauline?-zapytałam ponownie.
-Też nie ma.
-Co się z nimi dzieje? Gdzie są?-zapytałam.
-Harry jest w Amsterdamie.-powiedziała Lena.
-To wiem, ale gdzie jest Pauline?-zapytałam.
Lena spóściła wzrok na podłogę.
-Lena gdzie Pauline?-zapytałam z niepokojem ponownie.
-Wyjechała.-powiedziała Lena.
-Gdzie? Kiedy?-pytałam.
-Wyjechała do Harrego. Chce żeby do niej wrócił.-powiedziała.
-Ale tak nagle?-zapytałam.
-Tak. W sumie sama jej to zaproponowałam. Nie mogłam patrzeć jak całe dnie przesiadywała w domu i płakała. Może sobie wszystko wyjaśnią.
Musi być dobrze.
-Oby.-powiedziałam.
-Nie odbiera telefonu. Gdzie w ogóle teraz jest w tym Amsterdamie?-zapytałam dodając.
-Nie odbiera telefonu, bo zanim wyjechała zgubiła go. Dzwoniła kilka dni temu z budki telefonicznej. Powiedziała, że zatrzymała się w hotelu niedaleko mieszkania
Harrego. Nie masz o co się martwić.
-To dobrze.-Powiedziałam.
Dołączyłyśmy do reszty. Impreza trwała do rana. Zayn i Lena? Nawet nie wiecie jak są ze sobą szczęsliwi. Od dawna nie widziałam Leny tak
rozbawionej.
Mam nadzieję, że wszystko powoli wróci do normy. Pauline i Harry'emu się ułoży. Wrócą. I będzie dobrze. I mam nadzieję, że w końcu uporządkuje
myśli, bo nie wiem już o czym mam myśleć... od czego zacząć ...
___________________________________________________________________
Długo mnie tu nie było. Wiem. Ale po prostu tyle się dzieje, że nie mam głowy, ale dodaje opowiadanie i już
powoli biorę się za następne.
Więc wracamy do Los Angeles. Za cztery dni zaczynają się studia Rox. Najlepsza uczelnia w tym mieście.
Czytajcie... Kolejna część już niebawem.
Prawdopodobnie jutro przed lodowiskiem. :)) ( 10.00-17.00) :D
Pozdrawiam gorąco ...
/Roxanne
niedziela, 19 sierpnia 2012
Skate Park cz. 3
Oczami Roxanne
Siedziałam pijąc swoją kawę. Nagle zobaczyłam Kamila. Dosiadł się do mnie.
-A ty nie na skate parku? -zapytał.
-Jak widać nie.-Przekręciłam oczami.
-Pokłóciłaś się z Mańką?-zapytał.
-Nie.
-A może z Łukaszem?-zapytał ponownie. Szukając odpowiedzi.
-Nie.-odpowiedziałam znów tym samym. Wpatrując się w kawę.
-Rox to o co chodzi?-zapytał.
-O nic po prostu miałam ochotę na kawę.-powiedziałam.
-Za dobrze cie znam.-powiedział.
-No dobra trochę mi się nudziło i sobię poszłam. Zadowolony?-wkurzyłam się lekko.
-Nie wierzę ci!-powiedział.
-To twój problem.-powiedział.
Kamil popatrzał na mnie.
-Martwisz się. Widzę to.-powiedział.
-A co jasnowidz jakiś jesteś?-zapytałam zmęczona tymi ciągłymi pytaniami.
-Nie, ale ślepy nie jestem.-powiedział.
-Może się martwię, ale naprawdę nie chcę o tym gadać.-odpowiedziałam.
-Okej.-odpowiedział.
-Przejdziemy się gdzieś?-dodał proponując.
-Możemy.-zgodziłam się.
Poszliśmy przejść się. Szliśmy milcząc przez chwilę.
-To... kiedy wracasz do Los Angeles?-zapytał.
-Po jutrze.-odpowiedziałam.
-Tak szybko!-zdziwił się Kamil.
Popatrzałam na niego.
-Jestem tu już prawie dwa tygodnie.-powiedziałam.
-No tak. Ale nie chciałabyś zostać w Polsce.-zapytał.
-Nie, moje miejsce jest w Los Angeles, a po za tym mam tam załatwioną szkołę.-odpowiedziałam mu.
-Ahh no tak.-powiedział.
Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę. Praktycznie o niczym. Taka gadka szmatka. Jak zwykle. Ostatnimi czasy moje życie całkowicie się zmieniło
i to tylko przez ten jeden, mały, śmierdzący koncert. Marzenie się spełniło. Szkoda tylko, że tak szybko wszystko prysło. Dobrze, że jest jeszcze
Harry. Przynajmniej on nie zerwał kontaktu nie to co inni.
Poszliśmy na skatepark. Łukasz i Mania siedzieli na ławce przy rampach. Rozmawiali. Zobaczyli nas.
-Ooo jesteście!! Szukalismy was.-powiedział Łukasz.
-Hah no no jasne.-powiedziałam.
-No tak szukaliśmy.-powiedziała Mania.
-A jak wam idzie nauka ?-zapytałam.
-Mania zrezygnowała-oznajmił Łukasz.
-A to czemu?-zapytałam zdziwiona. Sama zaroponowała żeby ją nauczył, więc myślałam, że trochę to potrwa.
-Nie chcesz wiedzieć. Łukasz nawet nie waż się coś mówić.-powiedziała. Łukasz spóścił wzrok na dół zakrył dłonią usta i zaczął się cicho
śmiać.
Kilka minut później zobaczyłam Austina jadącego na BMX. Wjechał na rampy. Patrzałam na niego. Był świetny. Robił różne triki. Uwielbiam
patrzeć jak jeżdżą. W pewnym momencie Austin zachaczył o jedną z barierek. Upadł. Nawet się nie zastanawiałam. Podbiegłam. Austin leżał
trzymając się za żebra. Ściskał zęby z bólu.
-Austin wszystko gra?-zapytałam.
-Tak, jest okej.-powiedział.
-Dobra przecież widzę, że coś cię boli.-powiedziałam lekko przestraszona. Widziałam to jak uderzył w barierkę i nie wyglądało to zbyt dobrze.
-Przejdzie.-powiedział.
Pomogłam mu wstać. Usiadliśmy na krawężniku, ponieważ właśnie do niego było najbliżej. Mania podeszła i przyprowadziła jego rower. Postawiła
go obok.
-Na pewno wszystko w porządku?-zapytałam ponownie.
-Tak, w porządku.-powiedział. Popatrzyl na mnie po czym dodał.
-Już dzisiaj drugi raz mi pomagasz.-uśmiechnął się.
-Tak jakoś wyszło.-powiedziałam.
-Dzięki.-zwrócił wzrok całkowicie w moją stronę.
-Nie ma za co. Przecież bym cię tak nie zostawiła.
W pewnym momencie podeszła do nas Mania.
-Cześć Mania jestem.-powiedziała.
Austin popatrzał na nią .
-Austin, miło mi.
-Naprawdę wymiatasz na rampach.-pochwialiła.
-Serio?-znowu zwrócił wzrok w moim kierunku.
-Serio, serio.-powiedziałam z uśmiechem.
Rozmawiałyśmy z Austinem przez dłuższy czas. Trochę bardziej poznaliśmy się. Opowiadał o sobię. A co jest bardzo ciekawe wybiera się na te
same studia co ja. Przeprowadza się do Los Angeles. Miło, przynajmniej kogoś poznałam. Chłopcy skakali nadal na rampach. Austin później
dołączył do nich. Gdybym była na jego miejscu po tym upadku już bym nie wstała. Przynajmniej tak szybko bym się nie pozbiarała. Teraz
skacze jak by wogóle upadku nie było. Jest naprawdę miły. Nela naprawdę ma niesamowite szczęście...
____________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że wam się podoba. Piszcie komentarze...
Staram się by opowiadania były jak najczęściej. Na razie udaje mi się dodawać je prawie codziennie.
Tylko jeszcze jakby było ciut więcej komentarzy niż tylko jeden lub od czasu do czasu dwa. One naprawdę motywują.
STO LAT STO LAT NIECH ŻYJE ŻYJE NAM, NIECH ŻYJE NAM, A KTO PAULINAAA!
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI TRZYNASTYCH URODZIN ♥
sobota, 18 sierpnia 2012
Skate Park cz.2
Łukasz nadal uczył Mańkę jeździć. Kamil właśnie to robił. Nie zwracał uwagi na nic. Jakby go nic nie obchodziło, najważniejsza deska. A ja
siedziałam sama. To dziwne chłopcy się nie odzywają jedyny, który z nich przez najbliższy czas odezwał się do mnie to Harry. Nieważne.
Od kilku dni próbóję dodzwonić się do Pauline. Bez skutku. Za każdym razem włącza się poczta głosowa. I za każdym razem się jej nagrywam.
Zostawiłam jej już chyba ich z milion. Coś się dzieje. Nie wiem jeszcze co. Martwię się. Wieczorem zadzwonię do Leny może ona coś wie.
Nie miałam zamiaru dłużej się nudzić. Zawołałam na chwilę Manię.
-Ja pójdę pochodzić po sklepach. Nudzi mi się trochę.-powiedziałam.
-To ja pójdę z tobą.-zaproponowała.
-Nie, widzę, że sobię świetnie radzisz. Pójdę sama. Będę za jakąś godzinę.-odpowiedziałam.
-No okej. Jak chcesz.-powiedziała i wróciła do Łukasza, który nadal próbował uczyć Manię jazdy na desce.
Odwróciłam się i ruszyłam w stornę najbliższego centrum handlowego. Weszłam do pierwszego lepszego sklepu z ubraniami. Przeglądałam bezmyślnie
wieszaki z sukienkami, a potem ze spodniami i tak wszystko po koleji. Zupelnie nie wiem po co ja tu przyszłam. Mimo to przeglądałam dalej
ubrania. Wziełam parę rzeczy i weszłam do przymierzalni. Hm jakoś nic na mnie nie pasowało. Jestem wybredna. Wiem. Poodkładałam wszystkie
rzeczy na swoje miejsca. Dobra raczej miejsca podobne do nich. Nie chciało mi się chodzić po całym sklepie. Wyszłam ze sklepu i ruszyłam w
stronę małej kawiarenki.
Podeszłam do lady.
-Podać coś?-zapytała kelnerka.
-Kawę mrożoną.-odpowiedziałam.
-6.90zł.-powiedziała.
-Proszę.
Wzięłam swoją kawę i ruszyłam do najbliższego wolnego stolika.
Oczami Mani
Łukasz próbował nauczyć mnie jeździć na desce. Co jakiś czas pokazywał parę sztuczek. Jeju po co ja to robię. Ja się nigdy nie nauczę jeździć.
-Okej teraz ty spróbuj.-powiedział Łukasz.
-Ja?-powiedziałam niepewnie.
-Tak ty!-odpowiedział.
-Ale ja nie umiem.
-Jak nie spróbujesz to nigdy się nie nauczysz.-powiedział.
-No dobra.
Stanęłam na desce. Z pierwszego punktu widzenia nie wydawało się to trudne. Jednak rzeczywistość był z nieco leksza inna. Odepchnęłam się
noga raz potem drugi. Popatrzałam za siebie na Łukasza.
-Patrz nawet nieźle mi idzie-powiedziałam
-Lepiej patrz przed siebie.-powiedział Łukasz.
-To nie takie trudne-oznajmiłam znowu zwracając się w kierunku Łukasza, który stał patrząc sie na mnie.
-Patrz przed siebie!!-krzyczał Łukasz.
Odwróciłam się. Chciałam popatrzeć przed siebie. Tak jak mówił Łukasz. Kiedy odwróciłam się zauważyłam przed sobą słup. Nie zdążyłam zachamować
uderzyłam w niego. Usłyszałam tylko huk. Potem tylko już widziałam głowę Łukasza stojącego nade mną. Przyklęknął.
-Nic ci nie jest-zapytał lekko przestraszony.
-Nie nic. Czy ty też widzisz tamte aniołki?-zapytałam.
-Nie, nie widzę. Na pewno wszystko gra? -zapytał ponownie rozglądając się. Szukał aniołków.
-Tak jest okej. O patrz leci tu!-powiedziałam.
-Może jednak zaprowadzę cię do lekarza-zaproponował.
-Hahaha żartuję sobię przecież.-śmiałam się tak mocno, że aż rozbolał mnie brzuch. Zwijałam się ze śmiechu na chodniku. Nadal leżąc.
Łukasz także zaczął się śmiać. Pomógł mi wstać. Usiadlismy na ławce.
-To jak ćwiczymy dalej?-zapytał Łukasz śmiejąc się.
-Wiesz ja chyba sobię odpuszczę. Nie żeby coś, ale te tu słupy chyba za mną nie przepdają. Wzajemnie tez ich nie lubię.-powiedziała pokazując
palcem na słupy.
Łukasz popatrzał na mnie i zaczął się śmiać.
-Haha okej, okej.
-Gdzie jest Rox?-zapytał Łukasz.
-Poszła sie przejść.-odpowiedziałam.
-Aha. A Kamil nadal na rampach?-zapytał.
-No własnie nie ma go. -Powiedziałam rozglądając się.
__________________________________________________________________________
Brak komentarzy. Brak chęci do pisania...
/Rox
piątek, 17 sierpnia 2012
Skate Park
Doszliśmy do skate parku gdzie miałam się spotkać z Kamilem i Mańką. Siedzieli na ławce przy rampach. Zauwazyli nas. Pożegnałam się z Austinem
i ruszłyłam w stronę przyjaciół.
Usiadłam obok Mani.
-No to gadaj!-powiedziała.
-Ale o co ci chodzi?-zapytałam zdziwiona.
-No co to za przystojniak.?-zapytała ponownie.
Odwróciłam się w stronę Austina, który właśnie wchodził po schodach w kierunku bloków.
-A a ten. Nie ja mu tylko pzypomniałam o zeszycie, bo by zapomniał.-powiedziałam.
Kamil patrzał na nas ze zdziwieniem.
-Co wy macie z tymi chłopakami?-zapytał.
Obie jednocześnie popatrzałyśmy na niego.
-A tu się pojawia pytanie. Co miałbyśmy mieć z tym chłopakami jak to powiedziałeś?-zapytała Mania.
-No nie wiem zawsze się tak na nich gapicie. Jakby niewiadomo kto to był.-powiedział oburzony.
- Wiesz po to raczej są oczy żeby się patrzeć.-powiedziałam.
-No tak, ale... a dobra nieważne.-powiedział.
Popatrzałyśmy na siebie z Mania i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
Później patrzałyśmy jak Kamil skacze na rampach. Byłam rozkojarzona. W sumie nie wiedziałam o czym myśleć. Mańka coś do mnie mówiła. Ale
wlatywało mi to jednym uchem, a wylatywało drugim. Bez sensu.
Rozglądałam się na wszystkie strony. W pewnym momencie spostrzegłam Łukasza. On chyba też mnie zauważył, bo zmierzał w naszą stronę.
Podszedł.
-Hej -przywitał się Łukasz.
-Cześć.-odpowiedziałam.
Łukasz przysiadł do nas.
-Co robicie?-zapytał.
-Hm no nic patrzymy na wyczyny Kamila haha-odpowiedziałam z humorem.
-Heh, ty Rox nie jeździsz?-zapytał.
-Ja nie umiem jeździć.-odpowiedziałam.
-Może cię nauczę hm?-zaproponował.
-Wiesz nie wydaje mi się żeby był to dobry pomysł. Szybciej z tego spadnę. Nieważne jestem na takie żeczy już za stara.-odpowiedziałam.
I stwierdziłam, że powiedziałam, że jestem stara. Ja. Ta co kiedyś powiedziała, że nigdy się nie zestarzeje.
-Oj przesadzasz.-powiedział po czym usmiechnął się.
-Wcale nie przesadzam.-powiedziałam.
Łukasz pokręcił głową śmiejąc się.
-A może ja skorzystam.-powiedziała Mania. Zawsze chcętna do wszystkiego. Kiedyś zawsze zazdrościłam jej tej śmiałości. Nigdy nie byłam
odważna i prawdopodobnie nigdy nie będę. Ludzie się nie zmieniają.Przynajmniej to moje zdanie.
Łukasz popatrzał na Manię.
-No a czemu nie.-powiedział.
Mańka uśmiechnęła się.
-No to chodź.-powiedział.
Razem poszli na mniejsze rampy. Patrzałam na nich. Lukasz coś jej tłumaczył. Potem pokazywał. Nie ma to jak glebnąć się kilka razy, ale co
to dla Mani.
Kamil nawet nie zauważył kiedy przyszedł Łukasz. On w tej chwili praktycznie nie widział niczego po za deskorolką i rampami.
Ja siedziałam patrząc to raz na Łukasza i Manię, a to na Kamila skaczącego.
Myślałam co by było gdyby... Wiele osób mówi, że taki tok myslenia nie prowadzi do niczego. Inni, ale nie ja. Po prostu chciałam w całosci
poukładac wszystkie mysli w całość...
________________________________________________________________________________
Ta wiem wiem, że znowu nic nie dodawałam. Ale to tylko dlatego, że dzięki mojemu tatusiowi nie miałam internetu. Hmm nie łapie się w kabelkach. Ale co tam, że przez taki kabelek połowa bloku nie miała neta hahah . Dobra dodane. Komentujemy kochani ;) i obserwujemy co najważniejsze. :)
/Roxanne
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Austin i Nela
Obudziłam się leżac na balkonie. Byłam przykryta kocykiem. Tata pewnie w nocy zatroszczył się i przykrył mnie kocem. Co ja bym bez niego zrobiła.
Wstałam. Było mi cholernie zimno. Położyłam się jeszcze na chwilę tym razem już w swoim łóżku. Moją drzemkę przerwał sms od Kamila.
''Cześć. Idziecie dzisiaj z Mańką z nami na miasto?''
Miasto? hmm zarwana nocka praktycznie. Bolący kręgosłup i zimno jak na antarktydzie. Ale co tam. Są wakacje, a możliwe, że drugiej takiej okazjji
spotykania się bez przerwy z przyjaciółmi z dawnych lat już nie będzie. Odpisałam, że chcętnie. Wszyscy mielismy się spotkać pod skate parkiem
o 14.00. Mańka będzie już tam czekać. Była jedenasta. Jeszcze czasu jest w cholere. Położyłam się spać do godziny 12.00.
Potem wstałam i zaliczyłam poranna toaletę. Wysuszyłam włosy. Jakoś je ogarnełam. Ubrałam moje rurki, niebieską bejsbolówkę i czapkę z daszkiem.
Popatrzałam do lustra.
-Boże wyglądam ja skater, a ja nawet na głupiej desce nie umiem ustać.-pomyślałam. Zaczęłam uśmiechac się sama do siebie. Przypomniałam sobię
jak kiedyś mając trzynaście lat uwielbiałam przeglądac się co chwilę w tym lustrze. Wyobrażając sobię jak kiedyś będą wyglądać moje zdjęcia
do gazet, plakatów i tak dalej. Byłam blisko spełnienia swojego marzenia. Zajść tak daleko, a stracić wszystko. Może nie wszystko, ale osobę
na której cholernie mi zależało i nadal zależy.
Przed wyjściem postanowiłam sprawdzić jeszczę co dzieje się na facebooku. Jeden fanpage o One Direction dodał taki post.
''Nadal myślicie o chłopcach? Ja tak. Brakuje mi Louisa. Ciekawe co teraz czuje Roxanne. Chociaż ta wredna suka nie zasługiwała na niego.''
Może ona ma racje? może faktycznie na niego nie zasługiwałam. Tylko nadal nie wiem o co do cholery chodzi tym fankom. Nie znają mnie. Nie
znają żadnej z dziewczyn od chłopców. Praktycznie nie znają także chłopców. Znają ich tylko jako One Direction, a nie jako Niall'a, Zayn'a
, Liam'a, Harry'ego ani Louis'a. Nie znają ich osobiście. Nie znają ich charakterów. Gdyby nie gazety,media i inne źródła i gdyby nie ich
fantastyczny talent z którym zaszli na sam szczyt niegdy by ich nie pozanli. Ja także. Ale żadna fanka zupełnie nikt nie ma prawa nazywać
nas ''suką''. Miałam cholerne szczęście, że ich poznałam. Że poszłyśmy na ten koncert. Wiele dziewczyn o tym marzyło.
Wyszłam z domu. Szłam na przystanek słuchając muzyki. Właśnie nadjechał mój autobus. Wsiadłam. Skasowałam bilet. Usiadłam na wolnym miejscu
wpatrując się w okno. Na przeciwko mnie uśadł jakich chłopak. Zielone oczy i dłuższe brązowe włosy. Miał ze sobą plecak. Chwilę później obok niego
usiadła dziewczyna. Blondynka o niebieskich oczach. Widać było, że są parą. Dziewczyna wysiadła na następnym przystanku. Chłopak został i
jechał dalej. Wstał już miał wysiąść. Na siedzeniu na którym siedział zostawił zeszyt. Szybko wziełam zeszyt i wybiegłam za nim.
-Ej zostawiłeś zeszyt!-krzyknęłam.
-A tak dzięki.-powiedział patrząc na mnie.
-Autobus ci uciekł. Mogłaś jechać dalej to tylko zeszyt.-Zaśmiał się chłopak.
-Mogłam. Ale w sumie nie mam daleko przejdę się.-powiedziałam.
-Odprowadzę cię trochę. Gdzie idziesz?-zapytał.
-Skate park.-odpowiedziałam.
-Mieszkam niedaleko. Dotrzymam ci towarzystwa.-powiedział uśmiechając się miło.
Szliśmy jakiś kawałem nie mówiąc nic. Po chwili chłopak odezwał się.
-A tak w ogóle Austin jestem.-przedstawił się.
-Roxanne.-odpowiedziałam.
-Miło mi-powiedział.
-Mi również.
-Mieszkasz tutaj?-zapytał.
-Nie, jestem tu na wakacjach.-powiedziałam.
-A, to gdzie mieszkasz jeśli można zapytać.-powiedział ze śmiechem.
- W Los Angles-odpowiedziałam.
-A to ja mieszkam w Katowicach. Troszkę bliżej wrocławia niż ty.-powiedział śmiejąc się.
-Haha troszkę? chyba w cholerę daleko.-powiedziałam.
Chłopak nic nie powiedział. Usmiechał się miło.
-Jeździsz na desce?-zapytał.
-Nie.-odpowiedziałam.
-BMX czy cos podobnego?-zapytał znów.
-Nie, nie jeżdżę na niczym.-odpowiedziałam.
-To po co idziesz na skate park.-zapytał zdziwiony.
-Spotykam się tam ze znajomymi.-powiedziałam.
Szliśmy rozmawiając tak o sobię. Kiedy doszliśmy wymienilismy się numerami. Austin Moon. Zazdroszczę tej dziewczynie . Znaczy ja się dowiedziałam
to ta blondynka ma na imię Nela. Jest dziewczyną Austina od ponad dwóch lat. Zazroszczę jej. Muszę przestać się powtarzać haha...
_________________________________________________________________________________
Myślę, że się podoba. Pojawia się w drugiej części dosyć dużo osób i chyba znowu będę musiała trochę ich przedstawić jak na samym początku kiedy zaczęłam pisać. Dobra zobaczy się. Powiem tak Austin trochę namiesza w życiu Rox. Czytajcie dalej Pozdrawiam !
/Rox
niedziela, 12 sierpnia 2012
Znowu ty!? cz.2 / Roxanne Noc Spadających Gwiazd ♥
Popatrzałem na dziewczyne ciętym wzrokiem i odeszłem. Nie miałem zamiaru wdawać się z nią w jakieś dyskusje. Dziwne. Może i myślę jak egoista
, ale nie jestem już zbyt rozpoznawalny na ulicy jak kiedyś. Ciekawe gdzie się podziali moi wierni fani. Jestem ciekaw czy w ogóle miałem
wiernych fanów. Napewno miałem. Ta dziewczynka jest tego dowodem.
Położyłem się na leżaku. Zamknąłem na chwilę oczy. Coś zasłoniło mi słońce. Otworzyłem oczy. Była to dziewczyna któą spotkałem wcześniej.
-Przepraszam. Tak w ogóle jestem Ashley.-powiedziała brunetka miłym głosem. Tak pierwszy raz jej głos wydawał się być bardzo miły. Zdziwiłem się
Mimo to przedstawiłem się.
-Niall Horan.-powiedziałem.
-Niall Horan?-zapytała zdziwionym głosem.
-Tak-odpowiedziałem.
-Jesteś jednym z One Direction?-zapytała z podekscytowaniem.
-Byłem jednym z One Direction.-poprawiłem Ashley.
- Uwielbiam was-powiedziała.
Ucieszyłem się. Było mi cholernie miło jak to powiedziała. Jednak ktoś naprawdę doceniał to co robimy, a raczej robiliśmy.
Długo rozmawialiśmy z Ashley. Miło się z nia rozmawia. Myślałem, że jest pusta i samolubna, ale jednak pozory mylą. Choć tez nie wiem o niej
praktycznie nic. Uwierzyć ludziom na słowo? Normalny człowiek by tak zrobił. Ja jestem normalny? Eh już naprawdę świruję...
Roxanne. (całkiem inaczej niż było)
Późny wieczór. Siedzę na balkonie. Oglądam gwiazdy. Podobno dzisiaj mają spadać. W końcu jest ''Noc spadających gwiazd''. Tak przynajmniej mówią.
Ale ja w to nie wierzę. Spadające gwiazdy też mi coś. Może i spadają, ale ja ich nigdy nie widziałam i nigdy bodajże nie zobaczę. Do
wszystkiego mam pecha. Po prostu do wszystkiego. Chcę chociaż raz być cholernie szczęśliwa. Jak kiedyś. Moje rozmyślanie bóg wie o czym
przerwał dźwięk telefonu. Wyciągnęłam go z kieszeni i popatrzałam na wyświetlacz. Widniało tam zdjęcie chłopca w loczkach z niepowtarzalnym
smilem na twarzy. Pod zdjęciem pisało Harry Styles. Odebrałam.
-Cześć Rox.-powiedział głos w słuchawce.
-Harry! Tak się cieszę, że dzwonisz.-powiedziałam. Cieszyłam się jak dziecko. Nie ma to jak telefon od starego dobrego przyjaciela.
-Też się cieszę, że słyszę twój głos.-powiedział. Gdy Harry powiedział te słowa zobaczyłam na niebie spadającą gwiazdę. Lou pomyślałam. Tak
strasznie mi cię brakuje. Chciałabym żebys teraz był tu razem ze mną. Tak to było moje życzenie. Niestety nie możeliwe do spełnienia. No bo
co może taka mała gwiazdka. Zupełnie nic. Daje tylko tą nadzieje. Nadzieje na to, że życzenie się spełni. Niestety byłam już za duża na takie
bajeczki. Łzy spływały mi po policzkach i kapały na parapet.
-Rox jesteś?-zapytał Harry ponieważ przez dłuższy czas nic nie powiedziałam.
-t-tak-zająknęłam się lekko. Niestety Harry wyczuł chyba to, że płaczę.
-Roxanne wszystko w porządku?-zapytał.Nie wytrzymałam wybuchnęłam.
-Harry nic nie jest w porządku. Straszne mi go brakuje. Czasami to nawet mam ochotę coś sobie zrobić. Byle by znowu być z nim.-wykrzyczałam do
słuchawki.
-Rox! Nawet nie mów takich żeczy!-krzyczał Harry.
-Ale skoro to prawda!-powiedziałam.
-Rox masz wiele osób które cię kochają. Jedną z tych osób jestem ja. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Nie wiem co bym bez ciebie zrobił.
Słyszysz?-powiedział.
-Słyszę.-odpowiedziałam.
-Jesteś ładna, młoda. Całe życie masz przed sobą. Wiem, że to boli.-powiedział.
-Przepraszam muszę kończyć. Pa.-musiałam się rozłączyć. Nie mogłam tak dłużej. Chciałam być przez moment sama. Gwiazda którą zobaczyłam dawno pewnie już
spaliła się. Szkoda, że nie można tak spalić smutku, wspomnień, problemów, rzeczywistości...
________________________________________________________________________________
Hej mam nadzieję, że się podoba. Nie ma to jak pisząc siedząc na balkonie z kubkiem gorącego kakao. Kończysz pisać patrzysz w niebo widzisz spadającą gwiazdę. Uśmiechasz się sama do siebie. Spoglądasz z powrotem na monitor i widzisz godzinę 22:22. Wspaniałe uczucie ♥
Pozdrawiam .
/Rox
PS: komentarze mile widziane. Motywują do dalszego pisania ♥ Dzięki że jesteście ! Dużo was tu zagląda codziennie z czego naprawdę jestem bardzo zadowolona. Uwielbiam pisać dla was. ♥
Dziękuję wam ♥
czwartek, 9 sierpnia 2012
Znowu ty!?... cz.1.
Jest późne popołudnie. Cały ranek przesiedziałem na kanapie w piżamie. Są wakacje, a ja ciągle siedze to przed komputerem to przed telewizorem.
Czas by jakoś spędzić czas. Pomyślmy siłownia? byłem wczoraj. Dzisiaj juz nie mam ochoty. Więc basen. Pobliski basen w Irladnii.
Wstałem z kanapy i poszedłem do mojego pokoju. Zanim wyjechałem za karierą do LA byłem zwykłym nastolatkiem. Mialem także swojego idola.
Teraz ja byłem na chwilę idolem nastolatków. Były to najwspanialsze dwa lata.
Ubrałem się i spakowałem kompielówki i ręcznik do plecaka. Wziąłem portfel leżący na biórku i wyszedłem z domu. Wsiadłem do najbliższego
autobusu jadącego w kierunku Aqua parku ''Century''. Mam 19 lat. Trzeba zrobic w końcu prawo jazdy.
Dotarłem do ''Century''. Zapłaciłem za bilet i ruszyłem w stronę leżaków. Rozlozyłem na nim ręcznik. Zostawiłem rzeczy i szłem wzdłuż basenu.
Chwilę później podbiegła do mnie jakas mała dziewczynka z notesikiem i długopisem.
-Przepraszam. Niall Horan?-zapytała bląd włosa dziewczynka o niebieskich oczach.
-Tak.-odpowiedziałem.
-Niall kocham cię i chłopaków . Przykro mi, że się rozpadliście.-Powiedziała dziewczynka.
-Mi również jest przykro.-powiedziałem.
-Nie załamuj sie nadal masz wiernych fanów którzy w ciebie i innych wierzą.-powiedziała z entuzjazmem. Dziewczynka wyglądała na conajmniej
4 lata. Mądra kruszynka. Może i mam fanów. Ale czym są fani bez zespołu? I czyimi oni są fanami. Kucnąłem i złapałem dziewczynkę za ręce.
-Dziękuję ci za te słowa.-powiedziałem.
Wstałem już miałem odejść, gdy nagle dziewczynka podbiegła jeszcze raz.
-Mogłabym autograf?-zapytała blondyneczka.
-Tak, jasne.-odpowiedziałem.
-Jak masz na imię ?-zapytałem.
-Maddie-odpowiedziała.
Dziewczynka podała mi karteczkę i długopis. Podpisałem się jej.
'' Dla najwspanialszej fanki zespołu One Direction, Maddie. Niall Horan''.
Dziewczynka pobiegła do swoich koleżanek wcześniej mi dziękując. Zupełnie nie miała za co. To ja powinienem jej podziękować. Powininem podziękować
każdemu z naszych fanów. Przytulić każdego z nich i pocałowac w czoło. Za to po prostu, że są. Albo za to, że po prostu byli. Byli
najwspanialszymi fanami na całym świecie.
Postanowiłem wskoczyc do wody i trochę się ochłodzić. Wskoczyłem. Przypadkowo ochlapałem jedną z dziewczyn.
Dziewczyna odwróciła się. Była to ta sama brunetka co wczoraj.
-Znowu ty!-wykrzyczała wściekła.
-Przepraszam.
-Co mi z twojego przepraszam. Zmoczyłeś mi włosy. Już miałam wychodzić do domu!-powiedziała wściekła.
-Nie dramatyzuj wysuszą się. To tylko włosy.-powiedziałem.
Dziewczyna pokręciła głową.
-Robisz to specjalnie! Podobam ci się i tak mnie podrywasz.
-Haha że co?-wybuchłem smiechem. Dziewczyna była bardzo ładna, ale charakter miała zrąbany. Przynajmniej tak na pierwszy rzut oka...
______________________________________________________________________________
Podoba się ? Piszcie w komentarzach.
/Rox
środa, 8 sierpnia 2012
Believe that it will be better...
oczami Pauline
Wakacje. Tak to moje najgorsze wakacje w życiu. Jestem daleko od rodziny. Dalego od przyjaciół. Jest Lena, ale ona teraz więcej czasu spędza
z Zaynem. Nie dziwię się. Ciekawe co teraz robi Harry. Tak bardzo za nim tęsknie. Jest cholernie daleko. Strasznie żałuję tego co się stało.
Nie wiem jak mogłam dopuścić do tego, że ja i Harry to już przeszłość. Nie umiem zpomnieć tego co było. Jest mi tak strasznie ciężko. Oddałabym
wszysko by móc cofnąć czas i wszystko naprawić. Nie dopuścić do tego. Nie wiem co robić. Siedzę w łóżku. Chce mi się tak cholernie płakać.
Odkąd dowiedziałam się, że Harrego nie ma w Los Angeles i już raczej go tu nie zobaczę. Harry uklada sobię życie na nowo daleko. Daleko ode mnie.
w Amsterdamie.
Trzeba wziąść się w garść. Otarłam łzy i zrzuciłam walające się na moim łóżku chusteczki. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro.
''Boże jak ja wyglądam''- pomyślałam. Tusz rozpływał mi się po twarzy. To jeszcze ze wczoraj. Musiałam ostro zabalować. W ogóle co ja wczoraj
robiłam. Gdzie ja byłam. Kompletnie nic nie pamiętam. Mam nadzieję, że nie popełniłam żadnego głupstwa. Doprowadziłam siebie do porządku.
Ubrałam się i zaliczyłam poranną toaletę. Wyglądałam juz jakos normalnie.
Na eteżerce leżała moja komórka. Spojrzałam na wyświetlacz. 10 nieodebranych wiadomości. Z jakieś pieć od Leny i cztery od Rox. Ostatnie
nieodebrane połączenie było od Harrego. Rzuciłam komórką z powrotem na eteżerkę. Czego chciał? Zadzwonić? Zadzwonię może to coś ważnego.
Wybrałam jego numer. Zadzwoniłam z nadzieją, że od tego telefonu może zależeć wszystko. Mówić wszystko mam na myśli mnie i Harrego.
'' cześć tu Harry Styles. Niestety nie mogę odebrać teraz telefonu. Zostaw wiadomość, a na pewno się odezwę.''
Poczta głosowa. Nagrałam się mu na skrzynkę mając nadzieję, że niebawem oddzwoni.
''Część Harry dzwoniłeś. Chciałam zapytać czy wszystko w porządku i jaki miał cel twój telefon do mnie. Oddzwoń.''
Położyłam telefon na eteżerce czekając na telefon od Harrego.
oczami Harry'ego
Nie odebrałem tego telefonu. Nie umiałem. Coś mi nie pozwoliło. Po chwili usłyszałem wiadomość na mojej skrzynce.
''Część Harry dzwoniłeś. Chciałam zapytać czy wszystko w porządku i jaki miał cel twój telefon do mnie. Oddzwoń.''
Odłożyłem zpowrotem telefon. Wróciłem do oglądania telewizji. Mętlik w głowie. Ja już chyba nie potrafię jej wybaczyć. Ja już chyba nie potrafię
zaufać nikomu. Tęsknie strasznie za zespołem . Chyba jeszcze do mnie nie dotarło, że to już koniec. Nadal kocham Pauline, ale nie mam odwagi
by do niej oddzwonić. Na razie nie mogę słyszęć jej głosy. Po prostu nie chcę. Ciekawe co u Roxanne. Ona wiedziałaby co teraz mam zrobić.
Napewno doradziłaby mi co dalej. Mam nadzieję, że u niej wszystko w miarę się układa, że jest już dobrze.
Wakacje zapowiadały się cudownie, a kończą się zupełną klapą. Lou dlaczego ty i dlaczego tak szybko. Gdybyś tu był wszystko było by zupełnie
inaczej. Lepiej.
oczami Niall'a
Irlandia. Jak miło widziec te stare konty. Ale jednocześnie chciałbym byc teraz z chłopakami. Koncertować i jeździć z nimi po świecie.
Być znowu One Direction.
Chciałbym znowu chodzić na szejki i spacery z Rox, Leną, Pauline, Zayn'em, Harrym, Liam'em no i oczywiście Louis'em. Znowu spotkać się z nimi
w studiu nagraniowym. Wydać nasz drugi album. Wspólny album. Jako zespół.
Zaproponowano mi właśnie karierę solową. Zgodziłem się. Już za kilka dni zaczynam ciężką pracą nad solowym albumem. Jako Niall Horan, a nie
One Direction. Smutne, ale postanowiłem mimo tego co się wydarzyło dalej spełniać swoje marzenia.
Szłem chodnikiem myśląc o tym wszystkim. Nawet nie zauważyłem kiedy potronciłem łokciek jakąś dziewczynę.
-Oj Przepraszam.-powiedziałem. Było mi głupio.
-Nic się nie stało.-odpowiedziała brunetka.
- Na pewno?-zapytałem.
- Tak w porządku.-odpowiedziała.
Pomogłem jej wstać. Jejku jak zwykle niezdarny Niall. Ehh te fatum jest wszędzie nawet w Irlandii.Nieważne.
Chciałbym tak bardzo cofnąć czas. Uwierzyć, że wszystko będzie inaczej...
______________________________________________________________________________
Witam. Myślę, że się podoba.
Takie małe info teraz. Do końca wakacji został niecały miesiąc. Toteż pospieszę się z pisaniem i opowiadania postaram się dodawać jak najczęściej. Gdy zacznie się rok szkolny będzie tego bardzo mało. Dlaczego? Ponieważ jest szkoła. Idę do gimnazjum. Nie wiem jak to będzie wyglądać. Potem jeszcze treningi pływackie, które odbywają się codziennie i jeszcze egzamin na ratownika. Więc sami widzicie jak to wygląda. Ale opowiadania będą tylko rzadziej to mogę wam obiecać .
Pozdrawiam : )
/Rox .
wtorek, 7 sierpnia 2012
Zayn i Lena (oczami Leny)
Jest popołudnie godzina około dwunastej. Rox napisała mi wczoraj sms-a, że świetnie się bawi i powoli wraca do normalności. Tak, ale ja znam
te jej obietnice a raczej gadanie, że wszystko jest okej. Napisała, że spotkała Kamila i resztę. Cieszę się, że jest dobrze, ale niech już
wraca, bo nie ma z kim chodzić na zakupy.
Ostatnio sporo czasu spędzam z Zayn'em. Dobrze nam się ze sobą rozmawia. Jest napewno kims więcej niż tylko przyjacielem. Ale nic mu nie powiem,
że cos do niego czuje. Nie chcę tego spieprzyć. Dobra nie ważne. Jak narazie trzeba jakoś zorganizować dzień. Nagle usłyszałam dźwięk
przychodzącego sms-a.
'' Cześć Lena. Masz jakieś plany na dzisiaj? Spotkajmy się, bo bardzo mi na tym zależy. Prosz odpisz:
- Zayn''
Taa Zayn jak zwykle ma bardzo dobre wyczucie czasu. To już dzień mam chyba zaplanowany. Spotkanie z Zaynem. Nieźle. Ale w sumie się cieszę.
Mogę z nim spędzić więcej czasu. Naprawdę go lubię. Od wyjazdu Rox praktycznie tylko z nim się widuję. Bo reszta zespołu chodzi jak koty.
Własnymi drogami. No cóż. Cieszę się, że przynajmniej Zayn jest ze mną. Odpisałam mu, że chętnie się z nim spotkam.
Popatrzałam na wyświetlacz. Odpisał.
'' To świetnie. Widzimy się w parku koło jeziorka za pół godziny''.
Poszłam na górę ubrałam się jakoś normalnie. Ponieważ cały dzień spędziłam w piżamie. Wzięłam torebkę i ruszyłam w stronę parku.
Zayn'a jeszczę nie było. Przynajmniej tak mi się wydawało. Nagle ktoś zasłonił mi oczy rękami.
-Zayn nie wygłupiaj się wiem, że to ty.-powiedziałam prawie pewna, że to on.
-haha Wystraszyłaś się?-zapytał.
-Nie no skąd... może troszeczkę.-powiedziałam z niewinnym usmiechem.
Zayn popatrzał na mnie . Wziął głęboki oddech i zaczął mówić.
- Posłuchaj zaprosiłem cię tu po to by ci coś powiedzieć. Ostatnio dużo czasu spędzamy razem. Zdążyłem cię bardzo dobrze poznać.
Nawet więcej stałaś sie moją przyjaciółką. Albo nawet kims więcej. Nie wiem czy ty czujesz do mnie to samo, ale ja jestem pewny, że cię kocham.
Stałam jak wryta nie umialam nic powiedzieć. Dokładnie niedawno właśnie o tym myslałam, że się w nim zakochałam. A tu proszę. Zaczynam się
naprawdę bardzo powaznie zastanawiać czy on aby nie podsłuchuje moich mysli.
Zayn zblizył się trochę bliżej nieśmiało. Nie był pewien, a ja nie umiałam mu odpowiedzieć.
Nagle zbliżył się jeszcze bardziej i pocałował mnie.
Potem poszliśmy na długi wspólny spacer. Dopiero wtedy mogłam coś z siebie wydusić i powiedziec mu, że czuję do niego to samo.
Wróciłam do domu późnym wieczorem. Od razu zadzwoniłam do Rox. Musiałam jej wszystko opowiedzieć ze szczegółami.
-ROX NIE UWIERZYSZ!-wykrzyczałam jej do słuchawki.
-Dobra o co chodzi, bo zaczynam się bać. Niewiem mam wsiadać w samolot i lecieć do LA czy mam skakać z radości...?-zapytała w żartach.
-Zayn zaprosił mnie na spacer.-powiedziałam.
-Boże myslałam, że cos się stało.-powiedziała.
-No bo się stało!-znowu wykrzyczałam.
-A co dokładnie sie stało, bo nie kumam.-zapytała zdziwiona.
-Ja i Zayn jesteśmy razem!-powiedziałam.
-Ale, że parą!?-zapytała zdziwiona.
-Tak.
-Wspaniale gratuluję!!-teraz ona wykrzyczała mi do słuchawki.
-Dziękuję.-odpowiedziałam.
-A jak ci tam we Wrocławiu.-zapytałam zupełnie zmieniając temat.
-Wspaniale. Spotkałam tu tyle znajomych osób. Jest na prawdę dobrze.-powiedziała.
-A kiedy wracasz, bo nudno tu bez ciebie.-powiedziałam pytając.
-Myślę, że za jakiś tydzień, bo potem już studia. Teraz to ci kochana nudno bezemnie nie będzie masz Zayna.-powiedziała.
-haha no jasne. Ale przyjeżdżaj szybko, bo nie mam z kim szwendac się p sklepach haha.-powiedziałam.
-Okej. Ja już muszę kończyć wybieram się do clubu z Kamilem, Łukszem i Mańką.-powiedziała.
-Okej pa. Uważaj na siebie i baw się dobrze.-powiedziałam.
-Dobra dobra dzieckiem nie jestem pa.
Rozłączyłyśmy się. Jestem szczęśliwa mam wszystko czego chciałam. Przyjaciół, dobrą szkołę no i chłopaka. Lepiej być nie może...
_______________________________________________________________________________
Hej ! jak wam się podoba? piszcie w komentarzach ;)
Opowiadanie miało być wczoraj wiem. Ale tyle się działo, że masakra. Mam kompletnie dość wszystkiego. Kolejne opowiadanie już niebawem. Dziękuje za 895 wyświetleń!! Jeszcze tylko trochę i nasz upragniony tysiaczek haha : D dzięki, że czytacie ! ; *
niedziela, 5 sierpnia 2012
Znowu dzień na basenie. Wszyscy pytają o to samo. Przeszłość powraca...
Jest ranek. Godzina dziewiąta. Właśnie dostałam sms-a od Kamila. ''Idziesz na basen?'' odpisałam mu, że idę. Więc dzisiejszy ciepły dzień
znowu spędzę na basenie. Zadzwoniłam do Mani. Idziemy razem, a z Kamilem i Wojtkiem spotkamy się przy kasach o jedenastej. Paweł dziś nie może iść.
Właśne dostał propozycję pracy w New Jearsy. Zgodził się. No szkoda, ale przecież nie mamy już trzynaście lat tylko dziewiętnaście. Każdy
z nas próbuje zacząć własne życie.
Jest godzina dziesiąta trzydzieści. Skoczyłam jeszcze do sklepu po parę rzeczy na basen. Wróciłam, spakowałam wszystko co potrzebne i ruszyłam
po Mańkę. Kilka minut później byłam już pod jej blokiem. Zadzwonilam na domofon.
-Idziesz?-zapytałam.
-Tak, już schodzę. Jestem na klatce.-powiedziała.
-Okej.
Kilka chwil po tym Mańka zbiegła na dół.
-Cześć Rox-powiedziała.
-Hej.
Szłyśmy i rozmawiałyśmy. Głównie mówiła Mania jak zawsze rozgadana. Przednim tematem rozmowy był Kamil.
W końcu doszłyśmy do basenu. Chłopców jeszcze nie było. Byłyśmy pół godziny przed czasem.
-Popatrz czy to nie Łukasz?-odezwała się Mania.
Popatrzałam na chłopaka. Tak to był Łukasz. Zmierzał w naszym kierunku.
-Cześć-powiedział Łukasz do Mani.
-O hej.-odpowiedziała. Jej twarz zrobiła się czerwona. Popatrzałam na nią. Przewróciłam wzrok.
Dobrze pamiętałam Łukasza. Tak, ale on chyba nie pamiętał mnie. Nie dziwie mu się. Minęło sporo lat.
-Hej, jestem Łukasz-powiedział przekierowując wzrok na mnie.
-Cześć, wiem. Ja jestem Roxanne-odpowiedziałam.
-Roxanne? Jakoś cię nie kojarze.-powiedział zdziwiony.
-A ja tak. Poznaliśmy się dawno temu na basenie.-tłumaczyłam.
-Na basenie?-powtórzył.
-Tak.
Chłopak zamyślił się na chwilę.
-Roxanne Tom.. Tom..-próbował ułożyć moje nazwisko w całość.
-Tomson.-pomogłam mu z tym trochę.
-Już cię pamiętam! Ta różowa!-wykrzyknął.
-O nie tylko nie to! Teraz mam czarny strój!-powiedziałam w żartach.
Łukasz i Mania zaczęli się śmiać.
-To gdzie podziewałaś się przez te pięć lat o ile dobrze pamiętam?-zapytał.
-Wiesz ja już nie mieszkam w Polsce. Tylko w LA.-odpowiedziałam.
-AA to nie ty chodziłaś z Louisem Tomlinsonem ?-zapytał nieśmiało.
-Tak właśnie.-Kiedy Łukasz wypowiedział słowo Tomlinson zmroziło mnie. Nie wiedziałam co mam robić. Spóściłam wzrok na podłogę.
Rozmawialiśmy jeszcze trochę i zaraz przyszli chłopcy. Weszliśmy na besen. Łukasz rozłożył ręcznik obok nas.
Cały dzień na basenie z wariatami...
_______________________________________________________________________________
Hej przepraszam, że długo nic nie dodawałam, ale nie miałam czasu. Jak mówiłam są wakacje i staram spędzać je jak najwięcej w gronie przyjaciół. Kiedy zacznie się rok szkolny będzie ich jeszcze mniej, ale myślę, że nie zapomnicie o mnie :)) Macie tutaj taki króciutki rozdział ... Następny będzie dłuższy obiecuję.
Dzisiaj miałam napisać coś o Lenie i Zaynie, ale niestety nie wyrobiłam się więc jutro dodam kolejny rozdział i będzie on Oczami Leny.! SERDECZNIE POZDRAWIAM
/Rox .
czwartek, 2 sierpnia 2012
Basen. Mańka, Kamil, Wojtek i Paweł.
Jest ranek. Bardzo gorący dzień. Wstałam z łóżka. Zrobiłam rodzinne śniadanie. Zjadliśmy. Postanowiłam wybrać się na basen. Wyciągnęłam
moją torebkę z walizki i spakowałam do niej dwa ręczniki i wszystko co mniej więcej jest potrzebne. Ubrałam strój i zpięłam włosy w wysoki
koczek, a na to wszystko ubrałam okulary przeciw słoneczne. Wyszłam z domu. Basen znajduje się niedaleko.
Kilka minut później byłam na miejscu. Kubiłam bilet i weszłam na basen. Rozłożyłam ręcznik. Przebrałam się. I ruszyłam w kierunku mostku nad
jednym z basenów. Stałam i patrzałam w wodę przez kilka chwil. Później podeszłam do basenu i zanurzyłam stopę. O wiele lepiej chodziło się
na basen z przyjaciółmi. Szkoda, że nie ma tu Leny. Stałam zamyślona nad basenem.
Nagle ktoś popchnął mnie ku wodzie.
-Lecisz!-krzyknął chłopak.
Ale w ostatniej chwili zdążył mnie złapać. Byłam wściekła. Odwróciłam się i złość minęła. Uśmiechnęłam się. Był to Kamil.
-Wystraszyłaś się?-zapytał z uśmiechem Kamil.
-Trochę.-powiedziałam.
-Z kim jesteś?-zapytał.
-Jak widać sama.-odpowiedziałam.
-A ty?-dodałam.
-Ja jestem z Wojtkiem i Pawłem.-powiedział.
-OO dawno Pawła nie widziałam.-powiedziałam.
-To choć do nas-zaproponował.
Przeniosłam ręcznik obok nich. Paweł i Wojtek siedzieli na swoich ręcznikach. Paweł popatrzył na mnie jakby zobaczył ducha.
-Roxanne!-wykrzyczał Paweł.
-Hej!-krzyknęłam.
-Dawno cię nie widziałem.-powiedział.
-Tak ja ciebie też-przyznałam.
-Jeju tyle razy widziałem cię w TV.-powiedział ze śmiechem.
-Tak wiem.-powiedziałam.
-Współczuję ci! Musiałaś kochać Louisa.-powiedział.
Spóściłam wzrok na dół.
-Paweł baranie!!!-krzyczał Kamil.
-Nie w porządku. Tak kochałam go. -powiedziałam lekko przybitym głosem.
I nagle wszystko mi się przypomniało. Zapadła niezręczna cisza. Po chwili odezwał się Kamil.
-No to jak idziemy do wody?
-Tak-powiedział Paweł, a zaraz po nim Wojtek.
-Idziesz Rox?-zapytał Kamil.
-Tak.-odpowiedziałam.
Kamil wyciągnął rękę w moim kierunku. Wstałam. Stanęłam nad basenem, a obok mnie Kamil. Paweł i Wojtek już dawno byli w basenie. Próbowali
topić się nawzajem. Woda była zimna. Kamil odszedł parę kroków do tyłu. Rozbiegł się i wrzucił mnie do wody. Pociągnęłam go za rękę więc nie
wpadłam sama.
Zaczeliśmy się chlapać.
-Haha dobra, dobra starczy.-powiedziałam śmiejąc się.
Siedziałam na brzegu, a obok mnie Kamil. Paweł i Wojtek nadal się topili. Usłyszałam gwizdek. Jedna z ratowniczek zawołała ich do siebie.
-Hahaha wiedziałem, że tak to się skończy-powiedział Kamil.
Chwilę później znów wrócili do wody. Oczywiście po długich kazaniach ratowniczki.
Obok mnie do wody wskoczyła jakaś dziewczyna. Wynurzyła się. Twarz wydawała mi się znajoma. Odwróciłam wzrok w inną stronę.
-Rox to ty?-zapytała dziewczyna.
Odwróciłam głowę znowu ku niej.
-Tak a ty to kto?-zapytałam zdziwiona.
-Ja jestem Mania. Nie pamiętasz mnie?-powiedziała pytając.
Pomyślałam chwilę.
-Mańka! Cześć tempaku!-powiedziałam.
-Co ty robisz we Wrocławiu hm? Ostatnio widziałam cię w LA na koncercie One Direction.W Tv. A propo współczuę kochana.-powiedziała.
-Nie potrzebuję współczucia. Przepraszam, ale nie mam ochoty żeby o tym gadać. A i tak przyjechałam na parę dni.-powiedziałam.
-Ja mieszkam niedaleko. Przeprowadziłam się do innego mieszkania.-powiedziała.
Jak tak dalej pójdzie spotkam tu całą moją podstawówkę.Pomyślałam. I chyba to wykrakałam, bo po chwili zauważyl mnie Filip. Podszedł i zadawał
znów te same pytania co reszta. Paczka prawie cała w komplecie... no prawie.
Wszyscy razem świetnie się bawiliśmy.
Chłopcy poszli skakać. Ja z Manią postanowiłyśmy, że będziemy tylko patrzeć.
-Wiesz, że Kamil nadal mi się podoba?-powiedziała.
-Naprawdę? Jeju minęło ponad pięć lat!-powiedziałam.
-Dużo zmieniło się od twojego wyjazdu do Los Angeles.
Nie chciałam znać szczegułów. Za kilka dni znów wylatuję do Stanów i nie będę zagłębiać się dalej we Wrocław. Kocham to miasto, ale coś ciągnie
mnie do Los Angeles. Tam pragnę ułożyć sobię życie.
Kamil siedział obok. Mania miała nadzieję, że nie słyszał kilku ostatnich zdań rozmowy. Naszczęście nie. Patrzał się na mnie i uśmiechał się lekko.
W pewnym momencie zauważyłam to, ale nie chciałam znowu pytać czy wszystko gra.
Minęło parę godzin wszyscy się świetnie bawiliśmy. To był udany dzień. Razem z Mańką posłyśmy do przebieralni. Doprowadziłyśmy siebie do porządku
i ubrałyśmy się. Chłopcy czekali na nas przed przebieralnią. Wyszliśmy z basenu.
Wojtek, Paweł i Kamil pożegnali się z nami. Zrobiliśmy parę kroków i w pewnym momencie podbiegł do mnie Kamil.
-Ej podaj mi swój aktualny numer telefonu.-powiedział.
-Jasne .- Podalam mu swój numer.
-Umówimy się kiedyś wszyscy razem i pójdziemy całą paczką.-powiedział uśmichając się.
-Okej-odpowiedziałam.
Faktycznie może i nadal czuję coś do Kamila, ale nie chcę powtórki z rozrywki. Nie teraz. Nie w tym momencie. Napewno nie w najbliższym czasie.
A z resztą jakie to ma znaczenie. Za parę dni wyjeżdżam do Stanów. Mam tam dom, wspomnienia, stuia, przyjaciół. Ale tęskie strasznie za
Wrocławiem. Kocham to miasto i nigdy nie przestanę. Ale czuje, że moje miejsce jest w Los Angele. Może i tu się wychowałam, ale chciałabym
zacząć własne życie mieć własny dom i rodzinę w Los Angeles. Miasto aniołów jak to ładnie brzmi choć nie dokońca takie jest...
_______________________________________________________________________________
No i jak wam się podoba? Bardzo dziękuję za 845 wyświetleń z każdą godziną przybywa. Dziękuję to naprawdę bardzo motywuje do pisania. Stwierdziłam, że uwielbiam pisać!
Nie ma to jak mieć solidny dołek :))
/Rox
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
