Odwiedzający : )

wtorek, 10 lipca 2012

Nie potrafię przestać myśleć (CD *oczami Roxanne*)

Myślałam tylko o tym co dalej robić. Moj telefon nie przstawał dzwonić. Nie wytrzymałam. Odebrałam jeden z sms-ów. Pisało w nim mniej więcej
tak:


Roxanne, wiem co sobie teraz myślisz. Wyglądało to tak jak wyglądało, ale prawda jest inna. Proszę oddzwoń. Zależy mi na tobie jak na nikim
innym.!! <3

Prawda jest inna? czy on uważa mnie za idiotkę? Widziałam ich pocałunek. Nie dam się zbałamucić, kocham go to jasne. Ale nie wiem czy umiem mu
wybaczyć. To niby nic wielkiego. Jeden pocałunek. Tak to fakt, ale sam fakt tego, że to jego była dziewczyna, która przez ostatnie parę
miesięcy dawała mu do zrozumienia, że go nadal kocha. Dobrze wiedziała, że Louis chce ułożyć sobie życie z kimś innym mimo to, że był
szczęśliwy nadal przypominała o sobie ciągłymi telefonami i sms-ami. A może nie był szczęśliwy? już sama nie wiem. Taki jeden pocałunek może
zniszczyć tak wiele.

Chwilę później zapukała do pokoju Lena. Dobrze, że jest.
-Rox, jest już dziesiąta! Wyjdź z pokoju. Ubierz się i choć na śniadanie. Zrobiłam dla nas.-powiedziała zachęcająco.
-Przepraszam, ale wolałabym zostać tutaj.-powiedziałam. Nie miałam na nic ochoty. Chciałam pobyć sama. Uporządkować wszystkie myśli. Mam mętlik
w głowie, nie wiem co robić. Chcę pozbierać wszystkie myśli żeby móc spokojnie porozmawiać z Lou.
-Nie możesz tak ciągle siedzieć sama zamknięta w pokoju.-powiedziała.
-Ale ja nie jestem zamknięta. Drzwi są otwarte.-oznajmiłam.
Lena weszła do pokoju.
-Posłuchaj wiem, że jest ci ciężko, ale musisz być silna ! porozmawiaj z nim do cholery.-wytłumaczyła.
-Tak wiem, ale to nie jest takie proste.-powiedziałam.
-Wiem, życie nigdy nie jest proste i nigdy nie będzie. Ale nie można dawać za wygraną.
Spuściłam głowę w dół. Czułam się jak małe dziecko, któremu mama tłumaczy co wolno, a czego nie wolno. Mimo to nadal ją słuchałam. Już nic nie
mogło bardziej popsuć mi humoru.
-Kochasz go?-zapytała.
Popatrzałam na nią jak na jakiegoś mutanta.
-Tak!-powiedziałam stanowczo i zdecydowanie.
-A więc sama widzisz.-powiedziała.
Uśmiechnęłam się do niej. Jak dobrze, że teraz jest przy mnie. Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Znamy się tyle lat, a ja zawsze mogę na niej
polegać. I mam nadzieje, że tak zostanie.
-No, ubieraj się i za pięć minut chcę widzieć cię na dole.-powiedziała rozkazem.
Wyszła z pokoju. Ogarnęłam chusteczki leżące na moim lóżku, a potem wzięłam się za siebie. Założyłam przydużą bluzkę i uczesałam włosy w
nie estetyczny koczek. Odbyłam poranną toaletę i zeszłam na dół.


Usłyszałam jakieś szepty schodząc po schodach do jadalni. Mimo to zeszłam. Kiedy byłam już w jadalni myślałam, że zemdleję. U progu salonu
stał Louis. Czekał aż zejdę. Odwrócił wzrok w moją stronę. Na chwilę mnie zamurowało. Zawróciłam już byłam jedną nogą na schodach, gdy nagle
poczułam czyjąś dłoń na moim nadgarstku. Odwróciłam się. Była to ręka Lou.
-Proszę porozmawiaj ze mną.-prosił.
-My już nie mamy o czym rozmawiać.-powiedziałam. Już miałam wbiec na schody, gdy Lou ponownie chwycił mnie za rękę i pociągnął do siebie.
-Daj mi wszystko wyjaśnić do cholery!-powiedział stanowczo.
Zgodziłam się. Usiedliśmy na kanapie. Louis nadal trzymał moją rękę.
-No więc słucham-powiedziałam.
-To co widziałaś... to nie było tak.
-A więc jak ?-wtrąciłam.
-Posłuchaj. Chciałem spotkać się z Natalie żeby wszystko wyjaśnić. Ze między mną a nią nic nie ma. Wszystko skończone. Zobaczyła cię wcześniej
niż ja. To ona mnie pocałowała. Rozumiesz ona nie ja. Ja ją odepchnąłem i pobiegłem za tobą.
-Czemu miałabym ci uwierzyć?-zapytałam.
Lou wstał, ja też wziął mnie za rękę i przysunął bliżej siebie po czym wyszeptał.
-Bo cię kocham.

Zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć. Co zrobić. Jak się zachować. I tak nie zdążyłam nic zrobić ani powiedzieć, bo chwilę później poczułam
jego usta na moich. Nie zrobił by tego gdyby mnie nie kochał. Postanowiłam wybaczyć mu. W końcu go kochałam, a on mnie. Nie mogłam tego
zaprzepaścić tylko dla jednego głupiego pocałunku, który nigdy nie powinien mieć miejsca. A co do Natalie brak mi słów. Wiedziałam, że jest
szalona, ale że posunęła by się do tego żeby zniszczyć to co między mną,a Louisem jest. Gdyby go kochała dała by mu odejść żeby mógł być
szczęśliwy. Pierwsza poważna sprzeczka za nami...
________________________________________________________________________________
No i wszystko skończyło się dobrze tym razem. Jak wam się podoba? Proszę o jak najwięcej komentarzy, bo nie wiem czy pisać kolejne./Rox

1 komentarz: