Odwiedzający : )

wtorek, 10 lipca 2012

Tysiąc myśli...(*oczami Roxanne*).

Miesiąc później...

Jest już sierpień. Nie wierzę, że przez te niecałe pół roku zmieniło się aż tyle. Jestem szczęśliwa. Co prawda nie osiągnęłam jeszcze
postawionego sobie przed przyjazdem do LA celu, ale czuję, że jestem blisko. Zacznę studia ,znajdę pracę i uzbieram na swoją restauracje,
potem założę sierociniec. Tak wiem to dużo, ale już nie wiele mi brakuje. Jest godzina 16.00. Louis miał być u mnie godzinę temu. Dzwoniłam
do niego chyba z tysiąc razy, bez skutku. Nie ważne postanowiłam zrobić dzisiaj coś dla siebie. Więc wzięłam torebkę i klucze leżące koło
niej na komodzie i wyszłam z domu. Postanowiłam wybrać się na zakupy i przejść się do najbliższej galerii. Weszłam do pierwszego lepszego
sklepu. Nadal myślałam o Lou. Nigdy się nie spóźniał. Może coś ważnego mu wypadło? Nie wiem. Przeglądałam wieszaki z ubraniami bez celu
mając nadzieje, że któreś  nich wpadnie mi w oko. Jednakże żadne z nich jakoś do mnie nie pasowało. Wyszłam ze sklepu. Usiadłam na ławce
i spróbowałam jeszcze raz połączyć się z Louisem. Niestety Louis nie odbierał po raz kolejny.
Chodziłam po sklepach. Wybrałam jakąś bluzkę i poszłam przymierzyć. Spodobała mi się. Zmierzałam do kasy. Zapłaciłam za bluzkę i wyszłam z
galerii. Wracając do domu ,,zastał'' mnie deszcz. Byłam przemoczona do suchej nitki.
Skróciłam sobie drogę. Szłam przez park. Moją uwagę przykuła para stojąca pod daszkiem od budki z goframi.
Twarz chłopaka wydawała mi się znajoma. W pewnym momencie para pocałowała się. Potem wyraźnie zobaczyłam twarz chłopaka.
Myślałam, że zwariowałam. Louis zauważył mnie, odepchnął dziewczynę, którą była Natalie. Nawet nie zauważyłam kiedy torba z zakupami wypadła
mi z rąk. Biegłam prosto przed siebie.
-Roxanne czekaj!-usłyszałam głos Lou, biegnącego za mną.
Nie chciałam go słyszeć. Dotarłam do domu, weszłam i szybko zamknęłam drzwi. Łzy spływały mi po policzkach. Podeszła do mnie Lena.
-Co się stało?-zapytała zdziwiona.
-Nic-odpowiedziałam krótko i szybko pobiegłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz. Usiadłam na łóżku i płakałam. Nie wierzyłam, że
coś takiego mogło się wydarzyć. Lena zapukała do drzwi od mojego pokoju.
-Rox, wszystko gra?-zapytała.
-Tak, wszystko jest okej.-odpowiedziałam choć wiedziałam, że i tak mi nie uwierzy, no bo jak?
-Na pewno?-zapytała ponownie.
-Tak, mną się nie przejmuj zaraz do ciebie zejdę.-skłamałam.
Nagle zadzwoniła moja komórka. Wyciągnęłam ją z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonił Louis. Odrzuciłam połączenie i rzuciłam telefon
o ścianę. Wiedziałam, że to i tak nic nie da, mimo to rzuciłam go. Na ziemi leżała bateria i obudowa. Nie było to mądre, ale byłam wściekła.
Nie wiedziałam co robić.
Lena wróciła pod drzwi.
-Rox ślepa ani głucha nie jestem. Powiesz mi o co chodzi do cholery czy będziesz tak tam siedzieć i katować ścianę swoimi rzeczami!-powiedziała
stanowczym głosem.
Nie miałam wyboru. Wiedziałam, że i tak nie odpuści jeśli jej nie powiem.
Otworzyłam powoli drzwi. Usiadłyśmy razem na łóżku i po kolei wytłumaczyłam jej co dokładnie się wydarzyło.
-Ale jesteś pewna, że to był on?-zapytała.
-Sądzisz, że zmyśliłam sobie to?-zapytałam rozdrażniona.
-Nie Rox. Ja po prostu pytam czy masz pewność, że był to Louis.-wytłumaczyła.
-Tak, mam pewność.-Powiedziałam. Przecież mnie wołał.
Lena wstała podniosła mój telefon i poskładała go w całość. Włączyła go.
-Masz. Powinnaś z nim porozmawiać.-zaproponowała.
-Ty chyba żartujesz?-powiedziałam.
-Nie, nie żartuje.-odpowiedziała.
-Przepraszam, mogłabyś mnie zostawić samą?-zapytałam.
-Jasne, ale i tak uważam, że powinnaś do niego zadzwonić.-powiedziała wychodząc z pokoju.
Podniosłam telefon z łóżka. Popatrzałam na telefon. 10 nieodebranych połączeń od Louis'a. Taa odłożyłam go na eteżerkę, żeby znowu go nie
rozwalić. Położyłam się i próbowałam uporządkować myśli. Może faktycznie powinnam to wyjaśnić? na pewno, ale jeszcze nie teraz. Na razie nie
mam siły.
Położyłam głowę na rękach. Zasnęłam.
Obudziłam się rano. Myślałam, że to wszystko to zwykły zły sen, który po przebudzeniu pryśnie. Jednak nie. Patrząc na telefon nadal było tam
10 nieodebranych połączeń od Louisa i przybyły dwa nowe sms-y.
Nie miałam zamiaru wstawać z łóżka, nie miałam ochoty na nic. Wszystko sprzeciwiło się przeciwko mnie ...
__________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że wam się podoba. Proszę o jak najwięcej komentarzy z waszej strony. ; D
No to tak, pierwsza część powoli dobiega końca.  Będzie jeszcze kilka opowiadań w tej części, a już potem biorę się za następną (II część).  Pozdrawiam /Rox ;*

2 komentarze: