Odwiedzający : )

wtorek, 17 lipca 2012

Bez Louisa... (koniec pierwszej części).

Wyszłam na balkon. Wczesny ranek. Ubrana w krótkie spodenki i za duży sweter sięgający na taką długość, że spodenek nie widać. Zapach deszczu
, który ukazał nam się nocą i kropelki spływające po parapecie. Uwielbiam takie poranki. Chłopcy w nocy wylecieli do Australii. Ciekawe gdzie
teraz są, co robią. O czym myśli Louis mam nadzieje, że wylądują szczęśliwie. Po chwili otrzymałam sms-a.
'' Wylądowaliśmy, nie martw się.''- jak dobrze. Ten sms uspokoił mnie. Lou ma wyczucie czasu.
Zamknęłam balkon. Poszłam w stronę kuchni. Zaparzyłam herbatę i usiadłam z kubkiem na kanapie włączając telewizor.
-Co tak wcześnie wstałaś-usłyszałam głos Leny.
- Tak jakoś, nie mogłam spać.-odpowiedziałam.
-Rozumiem.-powiedziała.
Włączyłam wiadomości. Właśnie leciała zapowiedź koncertu chłopców w Australii.
'' Brytyjsko-Irlandzki boysband o nazwie One Direction dzisiaj wyda koncert w Australi. Australijskie fanki One Direction bardzo długo
czekały na ich koncert i w końcu doczekały się. Chłopcy obecnie przebywają w hotelu Summer w Gold Cost.''
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Pomyśleć, że właśnie przez taki jeden koncert moich idoli moje życie przewróciło się do góry nogami i to
dokładnie pół roku temu.

Lena wyszła gdzieś z Jerome.  Ja postanowiłam dziś trochę poleniuchować. A może raczej próbowałam, ale nie za bardzo mi to wychodziło.
Zadzwonił telefon. Był to Fabian.
-Siema-powiedział.
-Hej-odpowiedziałam.
-Słyszałam, że cały dzień zamierzasz spędzić w piżamie przed telewizorem.-powiedział zabawnym głosem.
-Wieści szybko się rozchodzą. Niech zgadnę Lena ci powiedziała.-zapytałam.
-Nie ważne kto. Ale oficjalnie ja jako twój przyjaciel nie dopuszczę do tego. Będę u ciebie za jakieś piętnaście minut i widzę ciebie gotową
do wyjścia. Idziemy do kina.
Nie miałam zbytnio wyboru, bo zaraz po tych słowach się rozłączył.
Uczesałam się zaliczyłam poranną toaletę i zrobiłam wszystko co było potrzebne żebym mogla wyjść i pokazać się ludziom.

Kilkanaście minut później ktoś zapukał do drzwi. Był to Fabian. Jak obiecał zamierzał zabrać mnie do kina. Więc poszliśmy.
Nasza rozmowa nabrała dosyć dziwnych barw.
-Jak ci się układa?-zapytał.
-Układa ?-powtórzyłam nie rozumiejąc pytania.
-No z Louisem-wytłumaczył.
-A dobrze.-powiedziałam.
-Jesteś szczęśliwa-zapytał ponownie.
Nie wiedziałam do czego zmierza. Zadawał dziwne pytania. Jasne, że jest moim przyjacielem, ale bez przesady nie lubię rozmawiać na takie sprawy
z przyjacielem bądź kolegą. Rzadko się zwierzam.
-Książkę piszesz?-zapytałam zdziwiona.
-Heh nie pytam, bo jestem ciekawy.-powiedział.
-Aha.-tak zwykłe ,,aha'' powinno wystarczyć. Co to za pytanie! jasne że jestem szczęśliwa. Mieć takiego chłopaka jak Louis to skarb. Ufam mu
bezgranicznie. Mam nadzieje, że coś z tego będzie.
-Wiesz, od jakiegoś czasu mi się podobasz.-powiedział Fabian.
Myślałam, że się przesłyszałam. Dobra nieważne i tak mam Louisa i żaden inny nie ma dla mnie znaczenia. Znam Fabiana od podstawówki jest moim
przyjacielem, to wszystko.
-Przepraszam, ale nie chce mi się prawić ci morałów i przypominać, że mam chłopaka. Jesteśmy przyjaciółmi niech tak zostanie.-powiedziałam.
Fabian nie odezwał się. Rozumiałam go. Potem szybko dodałam.
- Ja już będę się zbierać. Dziękuję za ten wypad. Pożegnałam Fabiana i ruszyłam w stronę domu.

Dotarłam do drzwi. Otworzyłam je i położyłam klucze na komodzie. Leny jeszcze nie było. Ogarnęłam dom. Później usiadłam na fotelu włączając
telewizor. Serwis informacyjny jakby nie mogli puścić jakiegoś normalnego filmu.-Pomyślałam. Moją uwagę przykuł żółty pasek w rogu ekranu.
,,Jeden z członków boysbandu One Direction został ciężko okaleczony przez grupę antyfanów stojących przed hotelem w Gold Cost. Został on
przewieziony do najbliższego szpitala. Niestety lekarzom nie udało się go uratować. Nie zostały nam udzielone informacje na temat tożsamości
członka boysbandu. Czekamy na dalsze informacje. Bądźcie z nami na bieżąco.''
Zamurowało mnie. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Harrego.
Proszę odbierz-myślałam, a łzy napływały mi do oczu. 
-Tak?-w słuchawce odezwał się głos Harrego.
-Powiedz mi, że to nieprawda...
-Już wiesz? No dobrze. Niestety to prawda. Louis...-Harry nie zdążył dokończyć zdania.
-Louis?!, ale on jest cały tak? Nic mu nie jest?-powiedziałam z przejęciem.
-No właśnie nie wiem jak mam ci to powiedzieć... To Louis zginął.-powiedział głosem jakby zaraz miał się rozpłakać. I właśnie to zrobił.
Zamknęłam klapkę od komórki. Zupełnie nie wiedziałam co robić. Wybuchłam płaczem. Po chwili do domu wbiegła Lena.
-Rox, lepiej usiądź!-powiedziała. Zobaczyła mnie siedzącą na fotelu i nie umiejącą powstrzymać płaczu.
-Już wiesz?-zapytała.
Nie odpowiedziałam jej. Nie umiałam wydusić z siebie nawet jednego słowa.
 Wiedziałam, że teraz będę musiała żyć bez Louisa,, czy mi się to podoba czy nie. Nie wiedziałam jak to zrobić. W tym momencie nie wyobrażałam
sobie przyszłości, nie wyobrażałam sobie niczego...
_________________________________________________________________________________
No i mamy koniec pierwszej części opowiadań. Spodziewaliście się takiego końca?
Zmieniłam ustawienia komentarzy i możecie dawać je nie wpisując wcześniej kodu z obrazka. Komentarze może dodawać każdy. Myślę, że pierwsza część One Direction Story  wam się podobała. Druga część prawdopodobnie zacznę pisać już jutro, a ukaże się na blogu około 20 lipca : P
Pozdrawiam  zwariowana Rox Tomlinson

3 komentarze:

  1. Tragiczne, czytałam wszystkie twoje części i czekam na dalsze ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. zwariowałaś z tym zakonczeniem ! ? :3 Boże

    OdpowiedzUsuń