KILKA DNI PÓŹNIEJ...
Nie mogłam tak bezczynnie siedzieć w szpitalu. Poinformowałam najbliższych Rox o tym co się stało. Wszyscy byli zszokowani. Rodzice Roxanne chcieli jak najszybciej przylecieć do Los Angeles. Jednak udało mi się ich powstrzymać. Zapewniłam ich, że wszystko jest pod moją całkowitą kontrolą i jak coś tylko będzie wiadomo od razu ich poinformuję. Nie ma sensu by fatygowali się na drugi koniec świata. Zajmę się Rox, gdy tylko wróci do normalności.
Noc spędziłam w domu. Choć cały czas krzątałam się po domu jak zwykle od tej pory. Zasnęłam dopiero koło godziny 8.00. Jednak nie na długo. Obudził mnie dzwonek do drzwi. Wstałam z łóżka i ubrałam szlafrok leżący na krześle. Ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam. Przed nimi stał chłopak. Miał niebieskie oczy i dłuższe blond włosy. Ubrany był w szarą koszulkę przypominającą bokserkę i bluzę w niebiesko białe paski oraz granatowe rurki. Nie znałam go przynajmniej tak mi się wydawało.
-Cześć Lena.-powiedział chłopak.
-Przepraszam... kim jesteś?-zapytałam marszcząc czoło.
-Ah... no tak pewnie mnie nie pamiętasz. Jestem Kamil Baneja. -przedstawił się.
Kamil Baneja? Pomyślałam chwilę, ale żadne takie nazwisko nie przychodziło mi do głowy.
-Przepraszam, ale jakoś nie kojarzę.-powiedziałam. Nie znałam nikogo o takim nazwisku, a przynajmniej nie pamiętałam.
-Jestem przyjacielem Roxanne. A my to chyba też się znamy. Może mnie nie pamiętasz, ale to nie ważne. Co z Rox?!-tłumaczył chłopak. Widać było, że był przejęty całą tą sytuacją.
Uznałam, skoro to przyjaciel Roxanne zaprosiłam go do środka. Rozmawialiśmy. Okazało się, że w zakładce przyjaciele w telefonie Rox do których wysłałam wiadomość z informacją, że Roxanne jest w szpitalu znajdował się tam również Kamil. Więc wytłumaczyłam mu wszystko po kolei. Był trochę zszokowany.
-Nadal nie mogę zrozumieć dlaczego ona to zrobiła. Przecież na jednym świat się nie kończy. -powiedział.
-Zapomniałam dodać jeden fakt. Louis o którym mowa nie żyje.-wytłumaczyłam. Kamil nie odezwał się.
Roxanne wspominała mi kiedyś, że planowali wspólne mieszkanie. Tego postanowiłam mu nie mówić. Tajemnica powinna pozostać tajemnicą.
Umówiliśmy się, że późnym popołudniem odwiedzimy Roxanne w szpitalu. W sumie to nie miałam wyjścia, bo Kamil strasznie nalegał.
Po jego wyjściu powoli przypominałam sobie kim jest Kamil. A więc to pierwsza miłość Rox. Uśmiechnęłam się.
Ze wszystkimi informacjami o stanie zdrowia Roxanne jestem na bieżąco i wszystko wiem. Rox jeszcze się nie obudziła, ale jej stan jest stabilny i z dnia na dzień się poprawia. Tylko dlaczego to tak długo trwa...
____________________________________________________________________
Siemka. Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale zaczęła się szkoła. No i zdecydowanie za dużo obowiązków z nią związanych. Ale postaram się żeby opowiadania były częściej. Oczywiście nie będzie ich tyle co w wakacje, ale będą. Dziękuje że czytacie :))
Pozdrawiam
/Roxanne Tomlinson :)
ach roks xd
OdpowiedzUsuń