Odwiedzający : )

wtorek, 5 marca 2013

Ślub cz. 1

Ja i Harry wstaliśmy bardzo wcześnie rano by się przygotować. Byłam już ubrana w błękitną sukienkę, która z boku miała przyczepioną kokardę również tego samego koloru. Do tego szpilki. Z włosów miałam zrobione same loki. W tym Harry mi doradził, a raczej się uparł. Lena nie odzywała się przez te kilka dni. Nawet nie odpowiadała na sms-y. Pewnie nie miała czasu. No nie ważne. Tak czy siak za godzinę mamy być w kościele, a mój kochany loczek nadal męczy się z zawiązaniem krawatu. Popatrzałam na niego.
-Haha gotować to ty potrafisz, ale krawatu zawiązać za chiny.-zaśmiałam się.  Podeszłam do niego i pomogłam mu z tym problemem. Zawiązałam.
-Dziękuję -uśmiechnął się i cmoknął mnie w usta.
Nim się obejrzeliśmy czas kazał nam już wychodzić. I tak zrobiliśmy . Zamknęłam dom i wsiadłam do auta. Ruszyliśmy.

Dojechaliśmy w 15 minut. Goście stali już pod kościołem. Przywitałam się z Leną, Camill oraz Niall'em i Pauline.
-Jak tam denerwujesz się? -zapytałam choć i tak wiedziałam jaka będzie odpowiedź .
-Jeszcze pytasz? - przeczuwałam, że odpowie mi coś w tym stylu.
-Tak myślałam-zaśmiałam się.
Pauline patrzała na Harry'ego. To było do zauważenia, ale nie zwracałam na to uwagi. Jesteśmy przyjaciółkami, a że trochę się pozmieniało to już nie moja wina.
- Co u ciebie ?- w końcu odezwała się do loczka.
-A dobrze -odpowiedział. Sztywna rozmowa. Okej, można i tak . -pomyślałam. Zayn biedaczek czekał już w kościele na swoją przyszłą żonę.
-No to Zayn nie ma szans się już wycofać -palnął Niall.
-Dziękuję ci za wsparcie Niall-powiedziała poważnie Lena choć wszyscy wiedzieliśmy, że mówiła to na żarty.  W pewnym momencie moją uwagę przykuł jeden z gości. W średnim wzroście brunet w czarnym garniturze trzymający bukiet i prezent. Był odwrócony do nas tyłem. Wypatrywał kogoś. Przynajmniej tak mi się wydawało.  Nagle odwrócił się w naszą stronę . Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Myślałam, że zobaczyłam ducha, bo chyba nawet tak było. Brunet podszedł do nas.
-Cześć wszystkim ! Lena gratulacje -powiedział patrząc na pannę młodą. Niewiarygodne ten sam głos i wygląd. Jak to możliwe.
-O Roxanne nareszcie cię widzę. Tęskniłem . - powiedział. Zatkało mnie totalnie. Harry objął mnie. Chłopak widząc to trochę się zdziwił.
-Przepraszam, skąd mnie znasz?-zapytałam. Myślałam, że to... ale nie to nie mogło być prawdą.
-Nie pamiętasz mnie? Jestem Louis Tomlinson. -Przedstawił się ze zdziwieniem. Zrobiło mi się słabo. Louis? Czy to są jakieś żarty ? Przecież Louis nie żyje! Upadłam na ziemię .  Gdy się obudziłam nade mną stał Harry z wystraszoną miną, Lena, Camill, Pauline, a także Louis. Wstałam .
-Kochanie. Wszystko w porządku?!-zapytał troskliwie Harry. Lou popatrzał na niego dziwnym wzrokiem.
-Kochanie?-zapytał oburzony.
-Tak, oni są parą -odezwała się Camill.
-Parą?-powtórzył pytając.
-Tak -powiedział zdecydowanie Harry. Louis posmutniał. Więc to jednak on. Ale to przecież jest jakiś sen . Pewnie zaraz się obudzę . Louis nie żyje . Przynajmniej tak sądziłam do tej pory.
-Nic mi nie jest -odpowiedziałam na pytanie Harry'ego.
-Na pewno, a może jednak zawiozę cię do szpitala?-zaproponował loczek.
-Nie Harry wszystko w porządku.-oznajmiłam i popatrzałam na Louisa.
-Poczekajcie, bo ja tu czegoś nie rozumiem ...-odezwałam się nadal nie wierząc w to co się dzieje.
Wszyscy spojrzeli na mnie w tym także Lou.
-Ale przecież ty nie żyjesz?-zwróciłam się do Louisa.
Louis popatrzał na mnie z miną jakby zaraz miał się rozpłakać .
-To długa historia-powiedział.
-W takim razie chcę ją poznać !-rzekłam.
Lou popatrzał na wszystkich.
-A wy ? Wy też o tym wiedzieliście?!-rozejrzałam się po nich.

Nagle do Leny podszedł ojciec.
-Jesteś gotowa?-zapytał jej tata.
-Chyba tak -powiedziała. Spojrzała na mnie i szepnęła:
-Wszystko ci wytłumaczymy, obiecuję.- Po czym weszliśmy do kościoła. Przy ołtarzu czekał Zayn. Zajęliśmy miejsca i rozpoczęła się ceremonia ślubu. Po drugiej stronie siedział Louis i Pauline, a także reszta gości . Ja i Harry byliśmy w charakterze świadków. Co jakiś czas spoglądałam na Lou, a ten odwzajemniał to. Nadal nie mogłam uwierzyć w to co się stało.  Louis żyje. Nie wiem już kompletnie co mam myśleć. Z trudem powstrzymywałam łzy.
_____________________________________________________________
Jak się podoba? Cz. 2 wstawię na 100% jutro około 19.00 Piszcie komentarze :> to bardzo motywuje : * Jak myślicie co się stanie? HAZZA CZUWA = 69 postów <3

2 komentarze:

  1. Czyli jednak Louis żyje? To się porobiło.... Z niecierpliwością czekam na kolejny ! :))
    Zapraszam do siebie
    http://someone-like-us.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń