Odwiedzający : )

piątek, 25 stycznia 2013

Wypad do Californii 2.


Zatrzymaliśmy się w jednym z Californijskich hoteli. Byłam w pokoju z Manią, a Niall i Hazza byli w drugim pokoju. Wczorajszy dzień był
genialny. Każdy wspaniale się bawił. Uznaliśmy, że lepiej byłby to wszystko powtórzyć. Bez chwili zastanowienia przyznaliśmy sobie racje.

Godzina 10.00. Wstałam z łóżka. Mania jeszcze spała. Wróciła do hotelu późnym wieczorem. Pewnie znowu łaziła gdzieś z Niall'em. Norma.  Ostatnio
ta dwójka spędza ze sobą zdecydowanie dużo czasu. Dobrze się ze sobą dogadują. Znają się już jakiś miesiąc. Są dobrymi przyjaciółmi.

Ubrałam się w srebrną sukienkę do kolan. W Californii było bardzo ciepło, więc mogłam pozwolić sobie na ubranie letnich ciuchów. Gdybym była
teraz w Polsce pewnie miałabym na sobie grubą kurtkę, ciepłe spodnie, kozaki a do tego czapkę i rękawiczki i pewnie nadal byłoby mi zimno.
Teraz? teraz przebywam w cieplutkiej Californii w gronie przyjaciół. Jest mi dobrze. Po zaliczeniu porannej toalety wróciłam do dużego pokoju
usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać książkę. Tak tą samą którą usiłowałam przeczytać na plaży. Jednak nie na długo mogłam cieszyć się spokojem.
Do pokoju ze śniadaniem wparowali chłopcy. Mańka nawet się nie obudziła. Spała jak kamień .
-Tat ta da da! Śniadanie przybyło.- wykrzyczał loczek w znakomitym humorze.
Mania nadal nic, spała jak zabita.
Uśmiechnęłam się do Harry'ego. On odwzajemnił to tym samym. Niall podszedł do łóżka Manii i usiadł na skraju materaca.
-Czy ona w ogóle żyje?-zapytał Nialler.
-No wiesz... ja nie wiem co ty jej wczoraj dosypałeś do czegoś.-powiedziałam. Harry zaczął chichotać.
-Ja?!-wydarł się blondyn.
Mania powoli zaczynała się wiercić aż w końcu otworzyła zaspane oczy. Po czym zerwała się na równe nogi widząc nad sobą Niall'a.
-Rox! Nie mogłaś mnie poinformować, że chłopcy przyjdą?-powiedziała podniesionym głosem Mania.
-Ale ja sama nie wiedziałam.-powiedziałam wcinając grzanki i patrząc na nieogarniętą szopę Camill.
-Zdajesz sobie sprawę jak ja wyglądam?!-warknęła.
-Wyglądasz cudownie-Wyprzedził mnie Niall uśmiechając się uroczo do zdezorientowanej Camill. Ta zaś zarumieniła się i pomknęła w stronę łazienki.

Gdy wyszła przyłączyła się do śniadania. Razem z Harrym doszliśmy do wniosku, że tamta dwójka dziwnie się zachowuje. No i jeszcze ten
komentarz Niall'a. Rozmyślanie przerwał mi dźwięk telefonu który miałam jak zawsze pod poduszką. Odebrałam.
-Roxanne!-krzyczał jakiś głos w telefonie, a dokładniej głos mojej siostry Anne.
-Cześć Ann!-przywitałam się.
-Co tam? Będziesz na moich urodzinach?-zapytała.
-Oczywiście. Jak mogłabym przegapić 18-nastkę mojej sis. -oznajmiłam.

Anne zaśmiała się cicho do telefonu.
-Mama się pyta jak tam u ciebie w Los Angeles?- oh tak nadopiekuńcza mamusia bawi się w FBI haha.
-W porządku. Obecnie nie jestem w LA tylko w Californii  z Camill i resztą.
-Resztą czyli?-zapytała siostra.
-Nie interesuj się-mówiąc to chciałam zapobiec głupim komentarzom mojej kochanej siostruni.

Rozmawialiśmy jeszcze chwilę a potem poszłam przebierać się na plażę. Spakowałam wszystko i obie wyszłyśmy zamykając wcześniej drzwi od pokoju.
Na korytarzu spotkałyśmy gotowego już Niall'a .
-A gdzie Loczek?-zapytałam.
-W pokoju.-posępnie powiedział.
Coś się stało. Hazza nigdy się nie spóźniał no i jeszcze ta mina Niallera.

Popędziłam szybko do pokoju chłopców. Weszłam bez pukania.
-Harry co tak dłu...-nie dokończyłam. Zamurowało mnie.
Hazza nie był sam. Wcale nie szykował się do wyjścia na plażę. Siedział na łóżku wraz z Pauline. Widać przerwałam im rozmowę.
-Oj przepraszam-mówiąc to wybiegłam z jego pokoju.
Camill i Niall czekali na mnie przy pokoju.
-O jesteś ! Idziemy?-zapytała rozchmurzona Camill.
-Idźcie beze mnie. Nigdzie nie idę-rzuciłam nie patrząc na jej reakcję i wchodzą do pokoju położyłam się na łóżku patrząc w sufit.

Dlaczego do cholery jestem zazdrosna?! Harry to mój przyjaciel. Sama chciałam żeby tak pozostało.
Czego ona tu szuka? Gdzie jej chłopak? Czego chce od Harrego? Miałam więcej pytań niż odpowiedzi. Już sama nie wiem czego chcę. Ale spodziewałam
się najgorszego.
____________________________________________________________________________
Kolejna część. :) KOMENTUJCIEE!! :**
/Roxanne

1 komentarz: