Odwiedzający : )

niedziela, 6 stycznia 2013

Poczekam ♥


Wstałam, zrobiłam co do mnie należy i popędziłam na uczelnię. Po drodze spotkałam Austin'a więc poszliśmy razem.
-Zawsze wymigujesz się od naszych spotkań . -zaczął.
Szłam w milczeniu nie patrząc na niego, nie słuchając go. Patrzałam na chodnik trzymając w ręku zeszyt A4 który mi służył jako notatki do
biologii.
-Roxanne czy ty mnie w ogóle słuchasz?-zapytał. Dopiero wtedy można tak powiedzieć, że się ocknęłam.
-Hm?- Niechętnie spojrzałam na niego.
-Wszystko gra?-zapytał Austin.
-Tak-odpowiedziałam się uśmiechając się na przymus. Nie miałam zamairu mówić o moich problemach całemu światu. Po co jak i tak na pewno
usłyszałabym te nic nieznaczące dla mnie ''wszystko będzie dobrze''.
-No przecież widzę. Jesteś jakaś ... nieobecna.-powiedział.
-Nic mi nie jest! Chodźmy lepiej, bo się spóźnimy. -powiedziałam i ruszyłam szybciej zostawiając go lekko w tyle. Zaraz później znowu szliśmy
jednym krokiem, bo zdążył mnie dogonić. Nie odzywał się przez chwilę. Potem znowu zaczął się dopytywać o powód mojego humoru.
-Mi możesz powiedzieć. Przecież wiesz.-oznajmił stanowczo. Może, ale jedyną osobą ktora wiedziała dosłownie wszystko o mnie i znała każdy
mój dotychczasowy problem, był Harry. Teraz nie mogłam mu o niczym powiedzieć, bo to właśnie o niego chodziło.
-Zrozum do cholery ! Nic mi nie jest! Możemy iść na tą uczelnie nie rozmawiając o moich problemach?-podniosłam głos.
Austin uśmiechnął się .
-A czyli jednak masz jakiś problem!-powiedział z satysfakcją w głosie.
Przekręciłam oczami. Miałam już tego dość . Lubiłam go. Nawet bardzo, ale czasami nie dało się z nim wytrzymać nawet sekundy .


Doszliśmy pod budynek szkoły. Przy szafkach czekała na mnie Mania.
-Cześć!-wykrzyczała zauważając nas.
-Hej-odwzajemniłam.
-A kto to ?-zapytała. Nie znała jeszcze Austina.
-A no tak zapomniałabym. Austin Mania, Mania Austin. -zapoznałam ze ich ze sobą i otworzyłam szybko szafkę do której wrzuciłam notatki z biologii
, a wyciągnęłam zeszyt z matematyki. Otworzyłam go i sprawdziłam czy wszystko jest ok z pracą domową . Zauważyłam kilka osobnych kartek
wsadzonych w zeszyt. Były to niedokończone moje piosenki. Tak oto ujawnia się mój słomiany zapał do wszystkiego i łapanie paru srok za ogon.
Uwielbiałam muzykę. Nie mogłam bez niej żyć . Próbowałam tworzyć kilka własnych piosenek, ale zaraz po tym uświadamiałam sobie, że każda z
nich jest beznadziejna. Łapanie paru srok za ogon dlatego, że zdałam kurs na ratownika wszystko okej. Potem były zajęcia taneczne, a skończyło
się to wszystko na hokeju. Pokręciłam głową i zamknęłam zeszyt. Nie wiem czemu tego badziewia w środku nie wyrzuciłam. Po prostu zamknęłam zeszyt
i poszłam wraz z Manią i Austinem pod klasę matematyczną.


Lekcje mijały wolno. Nie mogłam się na niczym skupić. Ciągle w głowie siedział mi Harry. W między czasie wszystko powiedziałam Mańce.
Zadzwonił dzwonek. Była to ostatnia już lekcja. Znowu spotkanie z szafkami. Wzięłam parę zeszytów by pouczyć się trochę. Wyszliśmy we troje
z uczelni.


Chwilę później moją uwagę przykuł samochód. Dokładnie to czarne porshe. Austin był zachwycony na jego widok. Mnie raczej bardziej przykuł uwagę
chłopak który stał opierając się o niego. Miał loki, brązowe rurki i fioletową koszulkę z krótkim rękawem, a na to wszystko szara bluza.
Miałam wrażenie, że był to Harry... nie myilłam się.
Zamurowało mnie. Miałam ochotę wrócić do szkoły i schować się w damskiej toalecie jak jakaś mała zbuntowana 13-latka.  Jednak na takie ceregiele
było już za późno. Nim się obejrzałam Harry stał tuż przy mnie. Jednak Harry nie był sam. Był z nim Niall. Skąd on się tam wziął to nie wiem .
Ale stanowczo udało mu się zagadać Manię . Tylko Austin ciągle przy mnie stał.
-Rox, możemy pogadać?-zapytał.
-Jasne, a o czym chcesz rozmawiać.-zapytałam wystraszona.
-Ale w cztery oczy.-powiedział i spojrzał na Austina. Ten szybko się zorientował, że o niego chodzi i odszedł trochę dalej.
-Zrobiłem coś nie tak?-zapytał skołowany.
-N-nie-wyjąkałam.
-To o co chodzi? Dlaczego tak szybko wybiegłaś?!-zapytał.
-Wiem . Przepraszam . pewnie sobie coś pomyślałeś . Ale nie nie chodzi o to po prostu...-mówiła tak szybko i bez sensu że Harry zrobił dziwną minę
i zaczął się śmiać .
-Okej rozumiem. Poczekam. -powiedział. Widziałam tylko jego zielone oczy i słodkie dołeczki.

Co było dziwne po tym wszystkim . Nagle wywiało gdzieś Niall'a... i Mańkę .
________________________________________________________________________________
Dłuuuuuuugo mnie nie było. No ale cóż . Szkołoo! Dziękuję -,- makabra. No, ale w końcu coś dodałam. Komentujcie no! :) 

PS: Kolejna część będzie o Niall'u i Mani ♥
/Roxanne

2 komentarze:

  1. Kocham twoje opowiadania. <333 Po prostu ubóstwiam, kiedy kolejna część/ ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę miała czas by napisać kolejne. :)) I dziękuję : )

      Usuń