Odwiedzający : )
środa, 29 maja 2013
poniedziałek, 27 maja 2013
OGŁOSZENIA PARAFIALNE !
No to zacznijmy od początku.
1. Moja praca na tym blogu dobiegła właśnie końca. :(
2.Zakładam nowego bloga i piszę zupełnie o czymś innym . Chodzi o to, że dalej będę pisać opowiadanie, ale od nowa z nowymi bohaterami i na nowym blogu :)
3. Mam nadzieję, że będziecie wchodzić na nowego bloga i komentować oraz co chyba najważniejsze czytać .
Powód?
Powód jest prosty . Jeden komentarz góra dwa . :c Chciałam BARDZO podziękować Alisa Lipka za to, że przynajmniej ty to komentowałaś i czytałaś . Więc naprawdę wielkie dzięki : )
1. Moja praca na tym blogu dobiegła właśnie końca. :(
2.Zakładam nowego bloga i piszę zupełnie o czymś innym . Chodzi o to, że dalej będę pisać opowiadanie, ale od nowa z nowymi bohaterami i na nowym blogu :)
3. Mam nadzieję, że będziecie wchodzić na nowego bloga i komentować oraz co chyba najważniejsze czytać .
Powód?
Powód jest prosty . Jeden komentarz góra dwa . :c Chciałam BARDZO podziękować Alisa Lipka za to, że przynajmniej ty to komentowałaś i czytałaś . Więc naprawdę wielkie dzięki : )
sobota, 18 maja 2013
,, ...Nic tu się nie zmieniło''
Czekałam na nią na lotnisku. Minął zaledwie jeden dzień, a ja już za nią tęsknię, bo nie mam z kim porozmawiać, poplotkować jak to dziewczyny. Co u Harry'ego? W prawdzie to nie mam zielonego pojęcia. Czemu? Bo wysłał parę sms'ów, a teraz cisza. Nie wiem już co mam o tym myśleć. Powoli mam takie wrażenie, że to nie ma sensu. Fakt zataił przede mną ważną informację, ale jakby nie patrzeć nadal go kocham. Dzwoniłam do niego kilka razy, ale nie odbierał. Tylko ta głupia sekretarka. W między czasie gdy czekałam na Manię na przystanku postanowiłam zadzwonić do Louis'a.
-Halo? -odezwał się miły głos mojego przyjaciela w słuchawce.
-Cześć Lou-odezwałam się .
-O Roxanne to ty! Cieszę się, że dzwonisz! Co tam u ciebie słychać ?!-powiedział brunet.
-Jest dobrze. Jestem w Polsce u taty . -uśmiechnęłam się mówiąc do słuchawki.
-Na prawdę ? I jak ? jakie plany na dziś ?-zapytał Louis.
-No idziemy z Manią na mecz, bo dzisiaj przyjeżdża. -powiedziałam .
-Oo no no to pozdrówcie chłopaków ! Przekaż, że One Direction trzyma za nich kciuki!-powiedział podekscytowany.
-Dobr...Jak to One Diection?-zdziwiłam się i to bardzo. Przecież dawno temu się rozpadli. Czyżby?... nie wierzę .
-Reaktywujemy zespół! Chłopaki stwierdzili, że byliśmy świetni! No i skoro jednak żyję warto by było powtórzyć tą przygodę! Co o tym myślisz?
-TO GENIALNY POMYSŁ! Louis to będzie coś !! -ucieszyłam się . Chłopcy są świetni i tego talentu nie powinno się zmarnować .
-Też tak myślimy . Mamy nadzieję, że się uda. Nadal jesteśmy przyjaciółmi . Mimo ostatnich spięć z Harry'm.
-Cieszę się, że już wszystko w porządku . A właśnie co u niego? Próbowałam się do niego dodzwonić, ale nie odbierał . -postanowiłam zapytać .
-yy noo, bo ... chyba dobrze . Roxanne przepraszam Cię muszę kończyć . Miło było usłyszeć twój głos . Na razie !-powiedział to i rozłączył się .
Dziwne . Gdy tylko zaczęłam temat Harry'ego całkowicie urwał rozmowę . Miałam wrażenie, że coś się święci . Coś z czego nie będę szczególnie zadowolona.
**********************
Zobaczyłam przed sobą smukłą postać brunetki o lekko falowanych, długich włosach. Zmierzała rozpromieniona w moim kierunku z walizką . Tak, to była Mańka. Przytuliłam ją i razem weszłyśmy do taksówki . Gdy już dojechałyśmy pod dom Mani była godzina 14.20 mecz był na 15.00 postanowiłyśmy już wyjść . Lodowisko nie znajdowało się zbyt daleko, ale chciałyśmy iść powoli i jeszcze porozmawiać .
Mijałyśmy różne budynki i miejsca na spędzanie wolnego czasu we Wrocławiu. W tym park, basen i inne takie ciekawe miejsca.
Właśnie przechodziłyśmy obok basenu .
-Pamiętasz jak obie kochałyśmy się w Kamilu . Albo jak razem leżałyśmy na tym tam kwadratowym czymś i patrzałyśmy na chmury wyobrażając sobie, że właśnie ten ktoś podejdzie i nas wystraszy? -zaczęła
-Haha tak, a potem podszedł kolega z klasy i to zrobił...-powiedziałam
-Nie dokładnie o niego nam chodziło, ale okej . Dobry i on. -dokończyła.
-Haha owszem . Albo jak ci kolesie się na nas patrzyli leżąc na kocach. Podobali się nam i wtedy podeszli bliżej położyli się i dalej patrzeli, a my nie wiedziałyśmy co robić ? haha to było dobre.
-O ile pamietam były to najlepsze wakacje w naszym życiu ... przynajmniej w moim . Chciałam żeby takie były. I były.
-Tak, a pamiętasz noc spadających gwiazd ? Miałyśmy wtedy po 13 lat i wymyślałyśmy sobie różne życzenia? Jakie było twoje?-zapytała Mania.
-Moje życzenie... -pomyślałam chwilę.- A no tak było związane z Kamilem, a twoje ?-zapytałam.
-Dokładnie to samo. Zaczęłyśmy się śmiać . Nie wierzę w to. Minęło tyle czasu, a my nadal pamiętałyśmy te wakacje i ogólnie nasze dzieciństwo. Ale muszę przyznać Jestem wielką szczęściarą, że mam taką przyjaciółkę, która wytrwała ze mną do dziś . To naprawdę coś i wielkie szczęście. Ale w końcu ludzie, którzy chcą pozostać w Twoim życiu, zawsze znajdą na to sposób ...
______________________________________________________________________________
No przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale nie miałam weny. haha :D A tak na serio to nie miałam głowy, bo dosłownie wszystko mi się wali . Wszyściutko. Jest coraz trudniej no, ale w końcu nikt nie mówił, że życie będzie łatwe xD Dosyć tych sentymentów . Wracając do opowiadania . Jak myślicie co będzie dalej? I co z Harry'm? Liczę na wasze komentarze : ) :*
/Roxanne :**
-Halo? -odezwał się miły głos mojego przyjaciela w słuchawce.
-Cześć Lou-odezwałam się .
-O Roxanne to ty! Cieszę się, że dzwonisz! Co tam u ciebie słychać ?!-powiedział brunet.
-Jest dobrze. Jestem w Polsce u taty . -uśmiechnęłam się mówiąc do słuchawki.
-Na prawdę ? I jak ? jakie plany na dziś ?-zapytał Louis.
-No idziemy z Manią na mecz, bo dzisiaj przyjeżdża. -powiedziałam .
-Oo no no to pozdrówcie chłopaków ! Przekaż, że One Direction trzyma za nich kciuki!-powiedział podekscytowany.
-Dobr...Jak to One Diection?-zdziwiłam się i to bardzo. Przecież dawno temu się rozpadli. Czyżby?... nie wierzę .
-Reaktywujemy zespół! Chłopaki stwierdzili, że byliśmy świetni! No i skoro jednak żyję warto by było powtórzyć tą przygodę! Co o tym myślisz?-TO GENIALNY POMYSŁ! Louis to będzie coś !! -ucieszyłam się . Chłopcy są świetni i tego talentu nie powinno się zmarnować .
-Też tak myślimy . Mamy nadzieję, że się uda. Nadal jesteśmy przyjaciółmi . Mimo ostatnich spięć z Harry'm.
-Cieszę się, że już wszystko w porządku . A właśnie co u niego? Próbowałam się do niego dodzwonić, ale nie odbierał . -postanowiłam zapytać .
-yy noo, bo ... chyba dobrze . Roxanne przepraszam Cię muszę kończyć . Miło było usłyszeć twój głos . Na razie !-powiedział to i rozłączył się .
Dziwne . Gdy tylko zaczęłam temat Harry'ego całkowicie urwał rozmowę . Miałam wrażenie, że coś się święci . Coś z czego nie będę szczególnie zadowolona.
**********************
Zobaczyłam przed sobą smukłą postać brunetki o lekko falowanych, długich włosach. Zmierzała rozpromieniona w moim kierunku z walizką . Tak, to była Mańka. Przytuliłam ją i razem weszłyśmy do taksówki . Gdy już dojechałyśmy pod dom Mani była godzina 14.20 mecz był na 15.00 postanowiłyśmy już wyjść . Lodowisko nie znajdowało się zbyt daleko, ale chciałyśmy iść powoli i jeszcze porozmawiać .
Mijałyśmy różne budynki i miejsca na spędzanie wolnego czasu we Wrocławiu. W tym park, basen i inne takie ciekawe miejsca.
Właśnie przechodziłyśmy obok basenu .
-Pamiętasz jak obie kochałyśmy się w Kamilu . Albo jak razem leżałyśmy na tym tam kwadratowym czymś i patrzałyśmy na chmury wyobrażając sobie, że właśnie ten ktoś podejdzie i nas wystraszy? -zaczęła
-Haha tak, a potem podszedł kolega z klasy i to zrobił...-powiedziałam
-Nie dokładnie o niego nam chodziło, ale okej . Dobry i on. -dokończyła.
-Haha owszem . Albo jak ci kolesie się na nas patrzyli leżąc na kocach. Podobali się nam i wtedy podeszli bliżej położyli się i dalej patrzeli, a my nie wiedziałyśmy co robić ? haha to było dobre.
-O ile pamietam były to najlepsze wakacje w naszym życiu ... przynajmniej w moim . Chciałam żeby takie były. I były.
-Tak, a pamiętasz noc spadających gwiazd ? Miałyśmy wtedy po 13 lat i wymyślałyśmy sobie różne życzenia? Jakie było twoje?-zapytała Mania.
-Moje życzenie... -pomyślałam chwilę.- A no tak było związane z Kamilem, a twoje ?-zapytałam.
-Dokładnie to samo. Zaczęłyśmy się śmiać . Nie wierzę w to. Minęło tyle czasu, a my nadal pamiętałyśmy te wakacje i ogólnie nasze dzieciństwo. Ale muszę przyznać Jestem wielką szczęściarą, że mam taką przyjaciółkę, która wytrwała ze mną do dziś . To naprawdę coś i wielkie szczęście. Ale w końcu ludzie, którzy chcą pozostać w Twoim życiu, zawsze znajdą na to sposób ...
______________________________________________________________________________
No przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale nie miałam weny. haha :D A tak na serio to nie miałam głowy, bo dosłownie wszystko mi się wali . Wszyściutko. Jest coraz trudniej no, ale w końcu nikt nie mówił, że życie będzie łatwe xD Dosyć tych sentymentów . Wracając do opowiadania . Jak myślicie co będzie dalej? I co z Harry'm? Liczę na wasze komentarze : ) :*
/Roxanne :**
piątek, 26 kwietnia 2013
Polska
Wróciłam bardzo późno. Zastałam Harry'ego śpiącego jak kamień . Po cichu zaczęłam dopakowywać różne rzeczy. Za dwie godziny samolot. W prawdzie mówiąc to już nie mogę się doczekać. Jak już mówiłam chcę od tego na razie uciec. Tak pobyć w innym gronie przez pewien czas. Zapomnieć o Los Angeles chociaż na chwilę. Zapięłam walizkę. Byłam już w pełni spakowana. Podniosłam walizkę z ziemi i powoli tachałam ją w stronę schodów prowadzących na przedpokój. Spojrzałam zdyszana na schody. Nie powiem było ich trochę. Po chwili poczułam zimną dłoń Harry'ego na mojej. Odwróciłam się i popatrzałam na zielonookiego loczka. Wziął moją walizkę.
-Daj pomogę. -powiedział spuszczając wzrok na dół. Bezproblemowo zniósł ją na dół.
-Dzięki -odparłam cicho i skierowałam się w stronę salonu. Usiadłam na kanapie, a Harry zaraz po tym zrobił to samo. Wiedziałam, że na mnie patrzy więc wpatrywałam się przed siebie.
-Zawiozę cię na lotnisko. -oznajmił.
-Nie, poradzę sobie . Spokojnie. -odpowiedziałam .
-Roxanne zawiozę cię . -powtórzył.
-Nie trzeba już ci mówiłam. Zamówiłam taksówkę -odpowiedziałam loczkowi . Nie odezwał się . Dopiero po chwili milczenia raczył coś powiedzieć.
-I co ? -wydukał.
Spojrzałam na niego . Nie wiedziałam za bardzo o co u chodzi.
-Ale co? -zrobiłam dziwną minę.
-Teraz to tak ma wyglądać? Nasza rozmowa i w ogóle? -zapytał zirytowany.
Nie odpowiedziałam. Znowu patrzałam w jeden punkt przed sobą.
-Odpowiesz mi ?-zadał znowu pytanie. Cisza.
-Roxanne do cholery ! zależy mi na tobie! nie wyjeżdżaj . Przecież może być jak dawniej . Tylko ty i ja. -usiadł w taki sposób, że patrzał na mnie. Tylko na mnie.
-Co jak dawniej? Dobrze. Nadal będziemy się oszukiwać . Budować związek na kłamstwie! Tak tego chcesz?! A gdybym się o tym nie dowiedziała to nie powiedział byś mi o tym tak? powiedz szczerze. -wybuchłam .
Harry spojrzał w dół
-Nie. -odpowiedział cicho.
-No przynajmniej teraz jesteś szczery. -odpowiedziałam i szybko wstałam z kanapy i poszłam po bluzę . Ubrałam i z powrotem zeszłam na dół.
Pod domem czekała już na mnie taksówka. Wzięłam walizkę i ruszyłam do niej . Minęłam Harry'ego w drzwiach.
-Cześć -rzuciłam szybko.
-Pa -odpowiedział patrząc jak wsiadam do taksówki. Odjechałam. Powoli traciłam z oczu nasz wspólny dom i znajome ulice, a także dom Leny i Zayn'a oraz Mani.
-Daj pomogę. -powiedział spuszczając wzrok na dół. Bezproblemowo zniósł ją na dół.
-Dzięki -odparłam cicho i skierowałam się w stronę salonu. Usiadłam na kanapie, a Harry zaraz po tym zrobił to samo. Wiedziałam, że na mnie patrzy więc wpatrywałam się przed siebie.
-Zawiozę cię na lotnisko. -oznajmił.
-Nie, poradzę sobie . Spokojnie. -odpowiedziałam .
-Roxanne zawiozę cię . -powtórzył.
-Nie trzeba już ci mówiłam. Zamówiłam taksówkę -odpowiedziałam loczkowi . Nie odezwał się . Dopiero po chwili milczenia raczył coś powiedzieć.
-I co ? -wydukał.
Spojrzałam na niego . Nie wiedziałam za bardzo o co u chodzi.
-Ale co? -zrobiłam dziwną minę.
-Teraz to tak ma wyglądać? Nasza rozmowa i w ogóle? -zapytał zirytowany.
Nie odpowiedziałam. Znowu patrzałam w jeden punkt przed sobą.
-Odpowiesz mi ?-zadał znowu pytanie. Cisza.
-Roxanne do cholery ! zależy mi na tobie! nie wyjeżdżaj . Przecież może być jak dawniej . Tylko ty i ja. -usiadł w taki sposób, że patrzał na mnie. Tylko na mnie.
-Co jak dawniej? Dobrze. Nadal będziemy się oszukiwać . Budować związek na kłamstwie! Tak tego chcesz?! A gdybym się o tym nie dowiedziała to nie powiedział byś mi o tym tak? powiedz szczerze. -wybuchłam .
Harry spojrzał w dół
-Nie. -odpowiedział cicho.
-No przynajmniej teraz jesteś szczery. -odpowiedziałam i szybko wstałam z kanapy i poszłam po bluzę . Ubrałam i z powrotem zeszłam na dół.
Pod domem czekała już na mnie taksówka. Wzięłam walizkę i ruszyłam do niej . Minęłam Harry'ego w drzwiach.
-Cześć -rzuciłam szybko.
-Pa -odpowiedział patrząc jak wsiadam do taksówki. Odjechałam. Powoli traciłam z oczu nasz wspólny dom i znajome ulice, a także dom Leny i Zayn'a oraz Mani.
*** NA LOTNISKU***
Odprawa bardzo długo się ciągła, ale po kilku godzinach opóźnienia weszłam do samolotu. Lot minął jak zawsze spokojnie. Wylądowałam na lotnisku we Wrocławiu. W Polsce powoli robiło się ciepło. Nie to co w LA . Tak już są upały, a tu ledwo dochodzi do 20 stopni, ale mimo to cieszę się, że tu jestem .
Udało mi się złapać jakąś taksówkę. Podjechałam pod sam dom mojego taty. Tak teraz stwierdziłam, że nadal nic się tu nie zmienia. I dobrze stary dobry Wrocław nie jest zły. Takiego go pamiętam i chcę aby taki był . Kocham te miasto. Weszłam do klatki. Zadzwoniłam na domofon ponieważ drzwi do klatki schodowej były zamknięte.
-Tak? -odezwał się gruby głos mojego taty.
-Cześć tato . To ja Roxanne otworzysz? -zapytałam jak dawniej.
-Roksana! Tak pewnie !-Usłyszałam ten dziwny dźwięk i otworzyłam bez problemu drzwi. Roksana? Tak, tak własnie brzmiało moje polskie imię, ale w USA po prostu łatwiej niektórym mówić do mnie Roxanne. To tak bardziej w ich języku. Ja już z resztą też zdążyłam się do tego przyzwyczaić i nawet ,,Roxanne'' podoba mi się bardziej niż ,,Roksana''. No, ale znajdowaliśmy się w Polsce i tu raczej ludzie zwracali się do mnie po Polsku. Przywitałam się z tatą . Usiedliśmy w salonie. Tata oczywiście dopytywał co mnie tu sprowadza, ale na razie powiedziałam mu tylko tyle, że mam problem i chciałam od niego odpocząć i zostawić go w LA . Oczywiście dopytywał, ale nic więcej nie udało mu się ze mnie wyciągnąć . Nagle poczułam wibracje telefonu w kieszeni moich dżinsów. Dostałam sms'a. Nikt inny nie mógłby to być niż Mania.
''No SIEMA! I jak lot? Jutro ja wbijam do Polski więc ode mnie nie uciekniesz! ''-uśmiechnęłam się do aparatu. Poszłam do swojego pokoju rozpakować się . Zajęło mi to trochę . Później było już późno. Weszłam na komputer. Facebook oczywiście . Nagle dostałam wiadomość :
-Tak? -odezwał się gruby głos mojego taty.
-Cześć tato . To ja Roxanne otworzysz? -zapytałam jak dawniej.
-Roksana! Tak pewnie !-Usłyszałam ten dziwny dźwięk i otworzyłam bez problemu drzwi. Roksana? Tak, tak własnie brzmiało moje polskie imię, ale w USA po prostu łatwiej niektórym mówić do mnie Roxanne. To tak bardziej w ich języku. Ja już z resztą też zdążyłam się do tego przyzwyczaić i nawet ,,Roxanne'' podoba mi się bardziej niż ,,Roksana''. No, ale znajdowaliśmy się w Polsce i tu raczej ludzie zwracali się do mnie po Polsku. Przywitałam się z tatą . Usiedliśmy w salonie. Tata oczywiście dopytywał co mnie tu sprowadza, ale na razie powiedziałam mu tylko tyle, że mam problem i chciałam od niego odpocząć i zostawić go w LA . Oczywiście dopytywał, ale nic więcej nie udało mu się ze mnie wyciągnąć . Nagle poczułam wibracje telefonu w kieszeni moich dżinsów. Dostałam sms'a. Nikt inny nie mógłby to być niż Mania.
''No SIEMA! I jak lot? Jutro ja wbijam do Polski więc ode mnie nie uciekniesz! ''-uśmiechnęłam się do aparatu. Poszłam do swojego pokoju rozpakować się . Zajęło mi to trochę . Później było już późno. Weszłam na komputer. Facebook oczywiście . Nagle dostałam wiadomość :
No więc palny na jutro były już ustalone.
________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że rozdział się podoba. :) Bardzo dziękuję za miłe komentarze i mam nadzieję że będzie ich więcej .
środa, 24 kwietnia 2013
Liebster Award
Na początek chciałam podziękować Natalii Styles za nominację *.* Bardzo bardzo bardzo Ci dziękuję :)
Liebster Award jest to wyróżnienie przyznawane przez innych blogerów.Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która przyznała nagrodę. Następnie nagrodzony nominuję 11 osób (informując je o tym) oraz zadaje im 11 pytań.
Pytania i odpowiedzi :
1. Jak dowiedziałaś się o One Drection?
Więc tak. O One Direction dowiedziałam się od mojej kuzynki. Byłam u niej i puściła What Makes You Beautifull i strasznie mi się spodobała ta piosenka. Potem w domu przesłuchałam inne ich piosenki i jakoś tak stałam się Directioner :)
2.Masz rodzeństwo?
Nie, nie mam rodzeństwa, ale bardzo chciałabym mieć :)
3.Podaj pełną datę Twoich urodzin.
2 luty 1999.
4.Jaka jest twoja ulubiona piosenka 1d?
They don't know about us ♥
5.Trzy rzeczy jakie byś zabrała na bezludną wyspę.
Na pewno telefon, komputer i wiem, że to nie rzecz, ale spakowałabym jakimś cudem do walizki moich przyjaciół, bo bez nich jest nudno :)
Na pewno telefon, komputer i wiem, że to nie rzecz, ale spakowałabym jakimś cudem do walizki moich przyjaciół, bo bez nich jest nudno :)
6.Jaki jest twój ulubiony członek zespołu?
Nie mam ulubionego członka zespołu. Wszyscy świetnie śpiewają i są na prawdę wspaniali, ale gdybym musiała wybierać np. po wyglądzie, albo co to wybrałam bym Harry'ego .
7. Pamiętniki wampirów vs. Zmierzch.
Zmierzch :)
8.Co cenisz w ludziach, a co nie znosisz?
Cenię w ludziach szczerość i tolerancję. Wolę najgorszą prawdę niż kłamstwo. Nie znoszę to chyba łączy się z pierwszą częścią pytania kłamstwa :)
9.Jaki jest Twój ulubiony kolor?
Zielony ♥
10.Ulubiony przedmiot w szkole?
Polski ♥
11.Co sądzisz o swoim opowiadaniu?
Trudno oceniać samemu coś co się pisze, ale zawsze pod opowiadaniem są miłe komentarze i po nich sądzę czy podoba Wam się to co piszę czy też nie :)
Zasady:
Liebster Award jest to wyróżnienie przyznawane przez innych blogerów.Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która przyznała nagrodę. Następnie nagrodzony nominuję 11 osób (informując je o tym) oraz zadaje im 11 pytań.
Nie powinno się nominować bloga, od którego otrzymało się wyróżnienie.
NOMINUJĘ BLOGI :
Moje pytania :
1. Jak długi czas piszesz już opowiadania?
2. Podaj pełną datę swoich urodzin.
3. Masz rodzeństwo?
4. Masz zwierzątko?
5. Jaka jest twoja ulubiona piosenka? (nie koniecznie One Direction)
3. Masz rodzeństwo?
4. Masz zwierzątko?
5. Jaka jest twoja ulubiona piosenka? (nie koniecznie One Direction)
6. Masz płytę One Direction? Jak tak, to jaką ?
7. Masz książkę One Direction ,,Siła Marzeń''
8. Jak długo jesteś Directioner?
9. Ile blogów czytasz?
10. Jak ma na imię twoja Best Friend?
11. Jaki jest twój ulubiony sport ?
8. Jak długo jesteś Directioner?
9. Ile blogów czytasz?
10. Jak ma na imię twoja Best Friend?
11. Jaki jest twój ulubiony sport ?
Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominację :)
wtorek, 23 kwietnia 2013
,,Pogubiłam się ...''
*Oczami Roxanne*
Nie spałam całą noc. Nie mogłam zasnąć. Harry wrócił rano. Ja zaś poszłam od razu po oczepinach. Przeprosiłam za to Lenę. Zrozumiała na szczęście. Było około godziny 6.00 Hazz właśnie wtedy wrócił do domu. Siedziałam na łóżku. Loczek wszedł do pokoju i stanął w drzwiach opierając się o futrynę. Był kompletnie pijany. Pierwszy raz widzę go tak nietrzeźwego. Spojrzałam na niego kontem oka.
-Na co się tak patrzysz ?-powiedział nieprzyjemnie.
-A to co już nie mogę na ciebie popatrzeć ? Z resztą nie mam zamiaru z tobą rozmawiać. Jesteś pijany.-Mówiąc to wstałam z łóżka i podniosłam z ziemi swój telefon, który wcześniej mi wypadł.
-Ach no tak...zapomniałem. Przecież mnie już nie kochasz. Nigdy nie kochałaś! Byłem tylko taką odskocznią, zabaweczką od problemów. Powodzenia z Louis'em.-powiedział niewyraźnie i podszedł do mnie.
-Harry... połóż się lepiej i wytrzeźwiej to porozmawiamy, bo sam teraz nie wiesz co mówisz. -zwróciłam się do loczka.
-Ja nie wiem co mówię ? To ty nie wiesz co robisz! Ranisz mnie ! Nie rozumiesz tego!-prawie wykrzyczał chwiejąc się. -Chcę być z tobą a ty? Ty tak po prostu potrafisz zapomnieć o tym co było i nagle postanowiłaś przypomnieć sobie o Lou. -do oczu napłynęły mu łzy. Spojrzałam na niego.
-Harry ja nic nie postanowiłam. Nie odeszłam od ciebie . Ja po prostu muszę przemyśleć to wszystko . Myślisz, że mi jest tak łatwo. Co byś zrobił gdybym teraz umarła? Ułożył byś sobie po części życie z kimś innym . Wszystko byłoby genialnie tak jak sobie wymarzyłeś i po pewnym czasie okazało by się, że ja żyję i nadal Cię kocham . No co byś zrobił? - popatrzałam mu prosto w oczy.
Nastąpiła chwila ciszy.
-Na pewno nie rzuciłbym wszystkiego -powiedział .
-No tak, ale co byś zrobił ze mną . Zostawiłbyś mnie? Nic bym nie pamiętała. Nie wiedziałabym o tym, że masz nowe życie, nowe plany. Myślałabym, że nadal jesteśmy razem . Że zawsze byliśmy. -rzuciłam.
-Nie odpowiem na to pytanie. Kochasz mnie czy Louis'a ? -zapytał lokaty .
-Harry jesteś pijany...-zaczęłam .
-No odpowiedz!-krzyknął .
-Nic nie muszę Ci mówić . -powiedziałam obojętnie .
-Skoro jesteśmy nadal ''parą ''-podkreślił - to powiedz mi i bądź ze mną szczera.-oczekiwał wyjaśnień .
-Chcesz szczerości ?! Dobra ! Nie wiem rozumiesz, nie wiem . Kocham was obojga. Pogubiłam się już, a ty mi tego wszystkiego nie ułatwiasz ! Nie pomagasz mi! Zadajesz ciągle pytania. Mam was wszystkich dość! Tej całej porąbanej sytuacji! Szkoda, że Lena wtedy w łazience mnie zauważyła ... przynajmniej miałabym święty spokój. Ty byś był szczęśliwy z kimś innym, a Louis z kimś innym . -rozpłakałam się . Harry'emu zbladła mina. Wybiegłam z pokoju, a potem z domu. Nie odwracałam się za siebie choć w pewnym momencie usłyszałam głos Hazzy. Głos który mnie wołał. Omijałam ludzi a ulicy dalej biegnąc. Nie przejmowałam się niczym. Nie przejmowałam się tym co o mnie pomyślą, co powiedzą . Miałam to w dupie. Jutro wylot do Polski. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko poukładać w jedną całość. Jeśli nie to... to już nie wiem ... Pogubiłam się totalnie i to we własnym życiu .
____________________________________________________________________________
Przepraszam za tak długą nieobecność, ale szkoła i te sprawy. Zbliża się koniec roku ♥ i trzeba popoprawiać oceny i tak dalej . Jak to zwykle przed wakacjami. No, ale dodaje coś macie! :) Komentujcie i obserwujcie to bardzo motywuje. BARDZO DZIĘKUJĘ ZA NOMINACJĘ DO LIBSTER AVARD! Nawet nie wiecie jak się cieszę :)) ♥
Nie spałam całą noc. Nie mogłam zasnąć. Harry wrócił rano. Ja zaś poszłam od razu po oczepinach. Przeprosiłam za to Lenę. Zrozumiała na szczęście. Było około godziny 6.00 Hazz właśnie wtedy wrócił do domu. Siedziałam na łóżku. Loczek wszedł do pokoju i stanął w drzwiach opierając się o futrynę. Był kompletnie pijany. Pierwszy raz widzę go tak nietrzeźwego. Spojrzałam na niego kontem oka.
-Na co się tak patrzysz ?-powiedział nieprzyjemnie.
-A to co już nie mogę na ciebie popatrzeć ? Z resztą nie mam zamiaru z tobą rozmawiać. Jesteś pijany.-Mówiąc to wstałam z łóżka i podniosłam z ziemi swój telefon, który wcześniej mi wypadł.
-Ach no tak...zapomniałem. Przecież mnie już nie kochasz. Nigdy nie kochałaś! Byłem tylko taką odskocznią, zabaweczką od problemów. Powodzenia z Louis'em.-powiedział niewyraźnie i podszedł do mnie.
-Harry... połóż się lepiej i wytrzeźwiej to porozmawiamy, bo sam teraz nie wiesz co mówisz. -zwróciłam się do loczka.
-Ja nie wiem co mówię ? To ty nie wiesz co robisz! Ranisz mnie ! Nie rozumiesz tego!-prawie wykrzyczał chwiejąc się. -Chcę być z tobą a ty? Ty tak po prostu potrafisz zapomnieć o tym co było i nagle postanowiłaś przypomnieć sobie o Lou. -do oczu napłynęły mu łzy. Spojrzałam na niego.
-Harry ja nic nie postanowiłam. Nie odeszłam od ciebie . Ja po prostu muszę przemyśleć to wszystko . Myślisz, że mi jest tak łatwo. Co byś zrobił gdybym teraz umarła? Ułożył byś sobie po części życie z kimś innym . Wszystko byłoby genialnie tak jak sobie wymarzyłeś i po pewnym czasie okazało by się, że ja żyję i nadal Cię kocham . No co byś zrobił? - popatrzałam mu prosto w oczy.
Nastąpiła chwila ciszy.
-Na pewno nie rzuciłbym wszystkiego -powiedział .
-No tak, ale co byś zrobił ze mną . Zostawiłbyś mnie? Nic bym nie pamiętała. Nie wiedziałabym o tym, że masz nowe życie, nowe plany. Myślałabym, że nadal jesteśmy razem . Że zawsze byliśmy. -rzuciłam.
-Nie odpowiem na to pytanie. Kochasz mnie czy Louis'a ? -zapytał lokaty .
-Harry jesteś pijany...-zaczęłam .
-No odpowiedz!-krzyknął .
-Nic nie muszę Ci mówić . -powiedziałam obojętnie .
-Skoro jesteśmy nadal ''parą ''-podkreślił - to powiedz mi i bądź ze mną szczera.-oczekiwał wyjaśnień .-Chcesz szczerości ?! Dobra ! Nie wiem rozumiesz, nie wiem . Kocham was obojga. Pogubiłam się już, a ty mi tego wszystkiego nie ułatwiasz ! Nie pomagasz mi! Zadajesz ciągle pytania. Mam was wszystkich dość! Tej całej porąbanej sytuacji! Szkoda, że Lena wtedy w łazience mnie zauważyła ... przynajmniej miałabym święty spokój. Ty byś był szczęśliwy z kimś innym, a Louis z kimś innym . -rozpłakałam się . Harry'emu zbladła mina. Wybiegłam z pokoju, a potem z domu. Nie odwracałam się za siebie choć w pewnym momencie usłyszałam głos Hazzy. Głos który mnie wołał. Omijałam ludzi a ulicy dalej biegnąc. Nie przejmowałam się niczym. Nie przejmowałam się tym co o mnie pomyślą, co powiedzą . Miałam to w dupie. Jutro wylot do Polski. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko poukładać w jedną całość. Jeśli nie to... to już nie wiem ... Pogubiłam się totalnie i to we własnym życiu .
____________________________________________________________________________
Przepraszam za tak długą nieobecność, ale szkoła i te sprawy. Zbliża się koniec roku ♥ i trzeba popoprawiać oceny i tak dalej . Jak to zwykle przed wakacjami. No, ale dodaje coś macie! :) Komentujcie i obserwujcie to bardzo motywuje. BARDZO DZIĘKUJĘ ZA NOMINACJĘ DO LIBSTER AVARD! Nawet nie wiecie jak się cieszę :)) ♥
niedziela, 24 marca 2013
Ślub cz. 3
* Oczami Harry'ego.**
Nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Siedziałem przy stole bawiąc się serwetką . Reszta gości doskonale się bawiła. Tylko ja i Louis siedzieliśmy jak jakieś kołki. Nawet nic do siebie nie mówiliśmy. Co jakiś czas spoglądałem na niego, a on na mnie. Martwiłem się. Nie wiedziałem gdzie jest Roxanne, a co gorsza nie wiedziałem co z nami dalej będzie. Wiedziałem jak bardzo kochała Louis'a. Bałem się, że wróci do niego, że już nie będzie tak jak kiedyś. Tak jak choćby kilka dni temu. Na prawdę mi na niej zależy. Kocham jej i jestem w stanie zrobić dla niej wszystko.
-Nie no ja nie wytrzymam zaraz!-powiedziałem do Louis'a. Ten popatrzał na mnie .
-Myślisz, że mi jest łatwo?! Nie, nie jest. -zwrócił się do mnie.
-Idę ją szukać!-oznajmiłem i zacząłem zakładać marynarkę . Louis wstał i powstrzymał mnie.
-Poczekaj. Przyjdzie. Daj jej trochę czasu. - usiadł z powrotem na swoje miejsce.
-Louis minęły już 2 godziny do cholery! A jeśli coś jej się stało?-zacząłem wyobrażać sobie najgorsze rzeczy.
-Co niby mogło jej się stać? No co?!-podniósł głos.
-Nie wiem, ale martwię się .
-Spokojnie, niedługo wróci.-uspokajał mnie przyjaciel. Znowu wróciliśmy do swoich wcześniejszych pozycji. Tyle, że zamiast bawić się serwetką zacząłem bawić się łyżeczką. Nagle podeszła do nas Lena.
-Nadal jej nie ma?- zapytała. Chcieliśmy by nie zepsuła sobie tego dnia, bo miał być to jej najlepszy dzień w życiu.
-A wygląda jakby wróciła?-rzuciłem oschle.
-Harry uspokój się do cholery!-podniosła ton.
-Przepraszam -powiedziałem cicho. Lena usiadła obok mnie i przytuliła mocno.
-Harry, wszystko będzie dobrze. -powiedziała panna młoda. Pokiwałem głową na znak, że przyjąłem to do wiadomości, ale coś w to nie chciało mi się wierzyć.
-Idź się bawić . To twój dzień . - uśmiechnąłem się miło.
-Harry...-powiedziała.
-Idź .
Lena wstała i skierowała się w stronę Zayn'a. Odwracając się co jakiś czas. W końcu zaczęła z nim tańczyć. W pewnym momencie na salę weszła Roxanne. Pośpiesznie wstałem zostawiając swoją łyżeczkę już w spokoju. To samo zrobił Louis . Podeszliśmy do dziewczyny. Chciałem ją przytulić, ale odepchnęła mnie. Wyraźnie dała mi do zrozumienia, że nie ma ochoty na czułości.
-Jesteś. Martwiłem się. -odetchnąłem z ulgą, gdy zobaczyłem ją całą i zdrową.
-Niepotrzebnie-powiedziała zimno. Chciało mi się płakać, ale starałem się tego nie okazywać . Nie teraz . Nie tutaj.
-Lou możemy porozmawiać ? -zwróciła się do chłopaka stojącego obok mnie. Powoli wiedziałem co ta ich rozmowa będzie dla mnie znaczyć. Wyszli na taras. Patrzałem na nich cały czas. Rozmawiali o czymś . W pewnym momencie przytulili się oboje. To koniec-pomyślałem. Po dłuższej chwili Rox podeszła do mnie i oznajmiła .
-Wyjeżdżam .- Zrobiłem wielkie oczy i starałem się nie rozpłakać jak małe dziecko.
-Ale jak ? gdzie? kiedy?-zadawałem pytania swojej sympatii.
-Do Polski. Muszę wszystko przemyśleć . Po ślubie Leny i Zayn'a. Samolot mam za dwa dni. -odpowiedziała. Widziałem, że nie jest to dla niej łatwe. Tak samo jak dla mnie. Nadal cholernie ją kochałem. Nie chciałem żeby wyjeżdżała.
-A co z nami?-zapytałem ponownie.
Rox spuściła głowę na podłogę.
-Muszę to wszystko przemyśleć. -powiedziała przybitym głosem.
-Chcesz powiedzieć, że to koniec ? Że nas już nie ma? Tak? -podniosłem głos.
-Tego nie powiedziałam. Chcę to po prostu wszystko przemyśleć . Rozumiesz?-powiedziała spokojnie.
-Roxanne, nie pozwolę ci teraz odejść ! Słyszysz! - nie miałem zamiaru się uciszyć .
Zbliżyłem się do dziewczyny i przytuliłem ją . Tym razem mnie nie odepchnęła. Zaczynałem szczerze żałować tego, że wpakowałem się w to całe gówno. Ale nie sądziłem wtedy, że się w niej zakocham.
____________________________________________________________________________
No to tak. Wiem, że cholernie namieszałam z tym wszystkim, ale postanowiłam doprowadzić to opowiadanie do końca. To znaczy, że dodam tu jeszcze inne części. Dodaje rozdział mam nadzieję że się podoba. Komentujcie :)
Nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Siedziałem przy stole bawiąc się serwetką . Reszta gości doskonale się bawiła. Tylko ja i Louis siedzieliśmy jak jakieś kołki. Nawet nic do siebie nie mówiliśmy. Co jakiś czas spoglądałem na niego, a on na mnie. Martwiłem się. Nie wiedziałem gdzie jest Roxanne, a co gorsza nie wiedziałem co z nami dalej będzie. Wiedziałem jak bardzo kochała Louis'a. Bałem się, że wróci do niego, że już nie będzie tak jak kiedyś. Tak jak choćby kilka dni temu. Na prawdę mi na niej zależy. Kocham jej i jestem w stanie zrobić dla niej wszystko.
-Nie no ja nie wytrzymam zaraz!-powiedziałem do Louis'a. Ten popatrzał na mnie .
-Myślisz, że mi jest łatwo?! Nie, nie jest. -zwrócił się do mnie.
-Idę ją szukać!-oznajmiłem i zacząłem zakładać marynarkę . Louis wstał i powstrzymał mnie.
-Poczekaj. Przyjdzie. Daj jej trochę czasu. - usiadł z powrotem na swoje miejsce.
-Louis minęły już 2 godziny do cholery! A jeśli coś jej się stało?-zacząłem wyobrażać sobie najgorsze rzeczy.
-Co niby mogło jej się stać? No co?!-podniósł głos.
-Nie wiem, ale martwię się .
-Spokojnie, niedługo wróci.-uspokajał mnie przyjaciel. Znowu wróciliśmy do swoich wcześniejszych pozycji. Tyle, że zamiast bawić się serwetką zacząłem bawić się łyżeczką. Nagle podeszła do nas Lena.
-Nadal jej nie ma?- zapytała. Chcieliśmy by nie zepsuła sobie tego dnia, bo miał być to jej najlepszy dzień w życiu.
-A wygląda jakby wróciła?-rzuciłem oschle.
-Harry uspokój się do cholery!-podniosła ton.
-Przepraszam -powiedziałem cicho. Lena usiadła obok mnie i przytuliła mocno.
-Harry, wszystko będzie dobrze. -powiedziała panna młoda. Pokiwałem głową na znak, że przyjąłem to do wiadomości, ale coś w to nie chciało mi się wierzyć.
-Idź się bawić . To twój dzień . - uśmiechnąłem się miło.
-Harry...-powiedziała.
-Idź .
Lena wstała i skierowała się w stronę Zayn'a. Odwracając się co jakiś czas. W końcu zaczęła z nim tańczyć. W pewnym momencie na salę weszła Roxanne. Pośpiesznie wstałem zostawiając swoją łyżeczkę już w spokoju. To samo zrobił Louis . Podeszliśmy do dziewczyny. Chciałem ją przytulić, ale odepchnęła mnie. Wyraźnie dała mi do zrozumienia, że nie ma ochoty na czułości.
-Jesteś. Martwiłem się. -odetchnąłem z ulgą, gdy zobaczyłem ją całą i zdrową.
-Niepotrzebnie-powiedziała zimno. Chciało mi się płakać, ale starałem się tego nie okazywać . Nie teraz . Nie tutaj.
-Lou możemy porozmawiać ? -zwróciła się do chłopaka stojącego obok mnie. Powoli wiedziałem co ta ich rozmowa będzie dla mnie znaczyć. Wyszli na taras. Patrzałem na nich cały czas. Rozmawiali o czymś . W pewnym momencie przytulili się oboje. To koniec-pomyślałem. Po dłuższej chwili Rox podeszła do mnie i oznajmiła .
-Wyjeżdżam .- Zrobiłem wielkie oczy i starałem się nie rozpłakać jak małe dziecko.
-Ale jak ? gdzie? kiedy?-zadawałem pytania swojej sympatii.
-Do Polski. Muszę wszystko przemyśleć . Po ślubie Leny i Zayn'a. Samolot mam za dwa dni. -odpowiedziała. Widziałem, że nie jest to dla niej łatwe. Tak samo jak dla mnie. Nadal cholernie ją kochałem. Nie chciałem żeby wyjeżdżała.
-A co z nami?-zapytałem ponownie.
Rox spuściła głowę na podłogę.
-Muszę to wszystko przemyśleć. -powiedziała przybitym głosem.
-Chcesz powiedzieć, że to koniec ? Że nas już nie ma? Tak? -podniosłem głos.
-Tego nie powiedziałam. Chcę to po prostu wszystko przemyśleć . Rozumiesz?-powiedziała spokojnie.
-Roxanne, nie pozwolę ci teraz odejść ! Słyszysz! - nie miałem zamiaru się uciszyć .
Zbliżyłem się do dziewczyny i przytuliłem ją . Tym razem mnie nie odepchnęła. Zaczynałem szczerze żałować tego, że wpakowałem się w to całe gówno. Ale nie sądziłem wtedy, że się w niej zakocham.
No to tak. Wiem, że cholernie namieszałam z tym wszystkim, ale postanowiłam doprowadzić to opowiadanie do końca. To znaczy, że dodam tu jeszcze inne części. Dodaje rozdział mam nadzieję że się podoba. Komentujcie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



